mam dosyć pokera
zacząłem grudzień zwyczajnie dość, miałem bankroll na NL50 nawet sporo wyższy ale wolałem zostać na nl25 bo zaczęło się psuć. Właściwie już w listopadzie miałem pod koniec swing na około 7k rąk później szybki up niwelujący stratę oraz dający zysk.
I tak od 2 grudnia, przegrywam dosłownie wszystko. Staje mi się wszystko jedno i stiltowałem nawet trochę.
moje grafy sa poszarpane i właściwie się zzerowały. Gdyby nie bonusy miałbym 50$.
Chciałem zrobić platyne w tym miesiącu na starsach i nie wiem czy mi się uda, bo na prawdę przegrywam 80% rąk.
frustruje mnie to niesamowicie. właściwie przegrałem od 2 grudnia 3/4 rolla i właściwie mam teraz taki bankroll który pozwala mi zacząć grę na nl25 a miałem jak wyżej, taki który spokojnie bez nerwów powinien pozwalać na grę na NL50.
jak widzę KK to wcale się zbytnio nie cieszę, bo przegrałem praktycznie wszystkie KK w sytuacjach all in, z 3 outerami, najwięcej vs AJ. Ale też np nie tak dawno Q6o w sytuacji all in pf! powiedzcie mi czy to jest normalne, przecież właśnie na takie sytuacje się czeka, na słabego gracza robiący coś takiego. I aby mnie dobić, poza tym że dostał na turnie parę, na river drugą dodatkowo skompletował runner runner flusha.
przegrywam wszystkie niemalże AK vs niższe asy, przegrywam wszystkie niemalże AK przy coinflipach. u mnie zabija ciągle KT ciągle!
Zaś przegrywam większość coinflipów w sytuacji gdy ktoś trzyma AK. Ogólnie nie wygrywam coinflipów. Ale AK jest moim przekleństwem.
Cieszę się jak dziecko jeśli moje AA przetrwa z AJ albo vs low pocket.
to nienormalne, czuje maksymalną bezsilność, i coraz bardziej się zastanawiam nad tym czy nie poprzestać na grach live i olać poker online. Bo jeżeli przegrywam z graczami VPIP/PFR na poziomie 70/40 grając tylko major hands, to gdzie sens gdzie logika.
poradźcie coś, bo poza wysłaniem listu z wąglikiem do poker stars to nic mi do głowy nie przychodzi ![]()
:(((((