Skip to forum
Jestem perfekcjonis...
 
Notifications
Clear all

Jestem perfekcjonistą

67 Posts
31 Users
5 Reactions
14 K Views
mik1984
Joined: 16.11.2008

Jak coś robię, to stawiam sobie najwyższe wymagania co do jakości wykonania tego co robię. Efekt tego jest taki, że zabieram się jak pies do jeża za wiele spraw, widząc że nie jestem w stanie ich wykonać w najlepszy możliwy sposób.


Reply
Quote
66 replies
SeBiX7
Joined: 29.03.2009

Mam podobnie, jeżeli mam się za coś zabrać i zrobić to byle jak to wolę wcale się nie zabierać.

Kwestia może leży w motywacji do zaangażowania się w 100% :O
Chętnie poczytam opinie innych ;)


Reply
Quote
mik1984
Joined: 16.11.2008

Nie tyle jest to problem tego, że nie potrafię się zmotywować do zrobienia na 100%, tyle że obsesja robienia na 100% nie pozwala mi się za coś zabrać, pomimo, że jestem w stanie zrobić to na 50%, a to znacznie lepiej niż nie zrobić w ogóle. I dlatego wybieram często nieracjonalną decyzję nie zrobienia w ogóle.


Reply
Quote
variat
Joined: 06.05.2010

Odkladasz to na pozniej nie dlatego, ze jestes jak to nazwales perfekcjonista, tylko stoi za tym lek przed porazka i przekonania, ze sobie nie poradzisz i nie jestes wystarczajaco dobry. nie chcesz czuc frustracji, ze Ci nie wyjdzie, wiec chorobliwie odkladasz to na pozniej.

Druga strona mechanizmu to przesadny pospiech, za ktorym tez stoi przekonanie, ze nie jestes wystarczajaco dobry, wiec musisz to sobie ciagle udowadniac.

Znajdz balans - cierpliwosc. wyceluj gdzies w srodek. Uwierz, ze zawsze sobie poradzisz, a porazka nie istnieje, bo z kazdej sytuacji wyciagasz feedback i masz duzo doswiadczenia.

Zwroc tez uwage, ze mianem porazki ludzie okreslaja to, jak rzeczywistosc reaguje na Twoje dzialania. To jest oddawanie odpowiedzialnosci, bo nigdy nie bedziesz mial 100% wplywu na to jak zareaguje. Tworz sukces i porazke w Twojej glowie, a gdy zaczniesz to robic to paradoksalnie porazka przestanie istniec, bo porazka->wyciagniecie wnioskow i nowe dzialania-> sukces. np. 'odniosle porazke, bo mialem za rok grac nl200, a gram nl100' -> oddajesz odpowiedzialnosc, bo nie miales na to wplywu bezposredniego. prawdziwy sukces: 'odnioslem sukces, bo ciagle pracowalem nad swoim mindsetem i gra, a z chwilowych porazek wyciagalem wnioski i bylem madrzejszy w przyszlosci'


Reply
Quote
lechrumski
Joined: 21.12.2008

To ze jestes perfekcjonista jeszcze nie warunkuje jak Ci pomoc. Zapytaj sie po co Ci perfekcjonizm?

Perfekcjonizm jest jednym z problemow posiadajacych strukture paradoksu. Perfekcjonista nigdy nie jest perfekcyjny bo ma staly obraz tego jak cos powinno wygladac a przeciez zawsze powinno byc miejsce na to zeby stawac sie lepszym i podnosic swoje umiejetnosci. Dlatego paradoksalnie perfekcjonsta nigdy nie moze byc perfekcyjny.

Natomiast najwazniejsze jest to po co Ci perfekcjonizm? Co Ci daje? Moze np swietna wymowke po to zeby niczego nie zaczynac bo i tak nie zrobisz tego perfekcyjnie? Moze perfekcjonizm jest przykrywka dla strachu przed popelnieniem bledu, a moze jeszcze czyms innym - pomysl o tym.

Co ciekawe nie jestes tylko perfekcjonista - to tylko jedna z Twoich osobowosci, pewna mysl z ktora sie identyfikujesz czesciej niz innymi bo jesli jestes perfekcjonista to kto zauwazyl ze jestes perfekcjonista? Na pewnym etapie przychodzi zrozumienie ze nie robi sie rzeczy perfekcyjnie ale prawdziwie czyli w zgodzie z rzeczywistoscia a nie wlasna iluzja.

pozdr


Reply
Quote

Taki problem występuje bardzo często u ludzi wychowywancyh w oparciu o stałe cechy. Są ta ludzi najczęściej ponadprzeciętnie zdolni, którym na poziomie szkoly podstawoej czy sredniej wszystko zawsze przychodziło łatwo, a dumni rodzice zawsze powtarzali, że są mega zdolni i dzieciaki przyzwyczajaly sie do tego. Prowadzi to do wielu rzeczy, ale najważniejszą w tym przypadku jest fakt, że ludzie, którzy od poczatku zawsze byli na topie (najlepsi w klasie nawet jak się nie uczyli, bla bla bla ) mają podświadomie wpojony lęk przed porażką i potrzebe utrzymania wizerunku perfekcjonisty. Ludzie tacy wolą później nie robić jakiejś rzeczy niż mieliby pokazać słabość robiąc coś byle jak.

Jak to zwalczyć? Polecam książkę Josha Waitzkina na początek jeśli to co napisałem wyżej może odnosić się do Ciebie. W sumie ogólnie polecam tą ksiązkę:D NIe specjalnie znam się na psychologicznych trickach jakie opisuje Lech Rumski, ale najprostszą metodą jest dla mnie rozwijanie samoswiadomości ogólnie. Kontrolowanie celów i to co jest najfajniejsze, znajdowanie sobie ćwiczeń samemu, żeby rozwijać to co chcesz rozwijać.

Cecha robienia wszystkiego jak najlepiej jest moim zdaniem zajebista i nie zmieniałbym tego za nic w świecie. Dla mnie osobiscie to jeden z warunków pełnego szczęśliwego zycia. Jednak jest olbrzymia różnica między robieniem czegoś jak najlepiej (czytaj poświęcaniu na robienie czegoś maksimum uwagi) a próbą zrobienia czegoś doskonałego.

Przykład. Malujesz babci płotek w ogrodzie. Kochasz babcie (no i jesteś perfekcjonistą) wiec chcesz to zrobić dobrze. No i mozesz spędzić cały dzień na malowaniu płotka, poprawiać każdy minimalny zaciek, a nawet pomalować go dwa razy, jakbyś malował dzieło sztuki. Musisz jednak zdać sobie sprawę jakie jest tak naprawdę perfekcyjne rozwiązanie. Celem jest dobre zabezpieczenie płotka przed czymś tam, ma być w miare estetyczny, ale to kurna tylko płotek, wiec nie chcesz nad nim spedzic całego dnia. Optymalne działanie to pomalowanie tego płotka wystarczająco dobrze, żeby osiągnąć te cele w jak najkrótszym czasie, bo są lepsze rzeczy do roboty. Narzucanie ram czasowych to świetne ćwiczenie, bo każdy perfekcjonista może siedziec caly dzien nad tym płotkie, tylko po co? Zastanów się ile razy widziałes kogoś przy pracy i irytowało cię, że ktoś zrobił coś chuj***, a po czasie okazywało się, że zrobił to optymalnie biorac pod uwagę potrzeby.

Napiszę więcej jeśli to co piszę ma sens:D


Reply
Quote
Juniorski90
Joined: 01.02.2010

Ja nawet jak kanapki robie to chleb musi byc idealnie, rowno posmarowany maslem :rage:


Reply
Quote
wukaesiak
Joined: 21.06.2009

@maggman jaki jest tytuł tej książki? :D swoim postem trafiłeś w sedno :f_thumbsup:


Reply
Quote
GrzegoSz
Joined: 20.05.2010

Napisane przez wukaesiak
@maggman jaki jest tytuł tej książki? :D swoim postem trafiłeś w sedno :f_thumbsup:

myślę, że magman'owi chodziło o książkę;
"W poszukiwaniu doskonałości. Sztuka uczenia się"
tyt. oryg. "The Art of Learning"


Reply
Quote
mik1984
Joined: 16.11.2008

@maggman

Bardzo ma sens, nawet więcej mi to mówi, niż to co Lechu napisał :). Czytam z zaciekawieniem. ;)


Reply
Quote
mik1984
Joined: 16.11.2008

Scooby- Doo, where are you maggman?

BUMP

Alternatywnie bardzo jestem zainteresowany wypowiedziami idącymi w temacie tego, co Maggman napisał, od kogokolwiek, kto raczy się konstruktywnie udzielić ;)... z Lechem łącznie :f_p:

PS @ Lechu

Nie chodzi o to, że problem jest tyle z perfekcjonizmem samym w sobie, co z tym, że mam awersję to zabierania się za sprawy w których wiem, że moje zdolności/umiejętności/talenty są ułomne. Zamiast się za nie zabrać i je zrobić na tyle na ile potrafię i mieć to za sobą, jak gdyby czekam na zbawienie i odkładam zabranie się za nie na coraz później.


Reply
Quote
lechrumski
Joined: 21.12.2008

Spoko, co ciekawe dzisiaj juz bym Ci inaczej odpisal niz ostatnio, ale ciesze sie ze w jakims stopniu znalazles odpowiedz :)

Jak bede mogl jeszcze jakos pomoc to daj znac

pozdro


Reply
Quote

Napisze w weekend. Chce to zrobić dobrze;)


Reply
Quote

ciekawe,myslałem że tylko ja tak mam :f_confused:


Reply
Quote

ciekawe,myslałem że tylko ja tak mam
autor ksiażki- niezły szachista


Reply
Quote

Napisane przez mik1984
Alternatywnie bardzo jestem zainteresowany wypowiedziami idącymi w temacie tego, co Maggman napisał, od kogokolwiek, kto raczy się konstruktywnie udzielić ;)... z Lechem łącznie :f_p:

PS @ Lechu

Nie chodzi o to, że problem jest tyle z perfekcjonizmem samym w sobie, co z tym, że mam awersję to zabierania się za sprawy w których wiem, że moje zdolności/umiejętności/talenty są ułomne. Zamiast się za nie zabrać i je zrobić na tyle na ile potrafię i mieć to za sobą, jak gdyby czekam na zbawienie i odkładam zabranie się za nie na coraz później.

Chciałem napisać więcej odnośnie mechanizmów perfekcjonizmu, ale z kilku powodów się rozmyśliłem.

Po pierwsze, nie za bardzo wiem co tak naprawdę chcesz osiągnąć. Zrozumieć na czym polega Twój problem i skąd się wziął? To co napisałem już powinno Cię naprowadzić, resztę informacji łatwo znaleźć. Jak uzbroisz się w tą wiedzę i zaczniesz grzebać w swojej przeszłości to powinieneś szybko zacząć rozumieć jak wychowanie/wydarzenia z przeszlosc/nabyte przekonania(w sumie innych nie ma;) ) wpływały i wpływaja na to jak teraz podchodzisz do wielu rzeczy. Wiem, że dla mnie to było całkiem przełomowe , gdy zaczałem odkrywać, że analizując swoja przeszłość mogłem łatwo wytlumaczyć swoje dzisiejsze poglądy/nawyki/zachowania. Ale ..

..po drugie żadna wiedza ani dyskusje nie są w stanie zastapić działania. Jesli Twoim celem jest walka ze swoim perfekcjonizmem czy oporem do robienia rzeczy w ktorych nie czujesz się pewnie, to dyskusje na temat samego tego zjawiska dużo nie dadzą. Praca z umysłem wykracza poza "rozumienie spraw" choć oczywiście ten etap też jest bardzo ważny. Lepiej jest przeczytać jeden mądry cytat i przerobić go samemu w praktyce niż przeczytać cała ksiązkę i powiedzieć "teraz rozumiem". Rozumienie nie wystarcza. Rozumienie nie uczni Cię silnym, a w postanowieniach zmiany nie ma duzo energii. Jeśli Twoim celem jest pozbycie się złego nawyku jakim jest nie podejmowanie się wykonywania róznych rzeczy to jedynym, prostym rozwiązaniem jest zacząć je robić. To jest tak proste jak to brzmi. To bardzo łatwe wymyslać sobie ćwiczenia tak jak z płotkiem babci. Sam siebie mozesz łatwo trenowac i nie potrzebujesz mojej pomocy. W każdej sekundzie robisz costam i w przypadku większości z tych czynnosci mógłbyć ćwiczyć, aby być bliżej rozwiązania swojego problemu.

Perfekcjoniści o jakich pisałem maja tendencje do dążenia do doskonałych wyników. Potrafią budować w swoim umysle ich wizje doskonałości, a pozniej oczekują, że tak będzie i juz. Ponieważ najczesciej dąża do celów cholernie trudnych rzadko do nich dochodzą, a nawet jak to robią, czesto i tak nie sa zadowoleni, bo ciezko jest dogonic w praktyce doskonala wizje zrobiona w umysle. W ten sposób wiekszosc perfekcjonistow uczy się szybkiego zniechecania, traci cierpliwosc, albo wrecz woli zostac przy wizjach i nie robić danych rzeczy uważając, że jakby je zrobili to byłyby idealne, ale na pół gwizdka to szkoda zachodu i bez sensu. W praktyce najczesciej nie potrafią pozniej czegos zrobic wogole, choc w ich mniemaniu sa zajebisci. Z biegiem czasu robią po prostu coraz mniej, ucza się coraz mniej, zostajac przy tym w czym juz czują się pewnie, ale wpojone kiedys przekonanie, że sa bystrzy i mądrzy (kiedys sluszne) buduje oczekiwania na przyszlość. Nagle zostają na przykład pokerzystami i już w swoim umysle są świetnymi graczami, bo przeciez są bardzo bystrzy, ale ...

Przejrzałem kilka ostatnich postów Leszka Rumskiego i choć dotyczą one różnych problemów to elementarne zasady rozwiązywania wezłów w baniaku są bardzo proste i moze je on tlumaczyc lepiej niz ja, bo na szczescie dla mnie, ja nie musze ich uczyc, nawet nie muszę umiec ubierac tych koncepcji w słowa. W tych kilku postach jest wystarczajaco duzo wiedzy, aby zacząć działać, trzeba tylko troche pokminić. Niestety (stety!!!;) )dla perfekcjonistow na drodze do przelamania szkodliwego perfekcjonizmu trzeba popełnić wiele błędów i zajmuje to dużo czasu. to troche paradoks, że proces zwalczania perfekcjonizmu jest samonapędzający się jak już się zacznie, bo mozna cwiczyc na nim samym:D

Większosc problemów mentalnych bierze się po prostu z utraty przez ludzi zdolności do obserwacji samego siebie, do zwracania uwagi na swoj stan mentalny czy emocjonalny, nie mówiąc już o radzeniu sobie z nim. To umysl jest problemem, pewnie dlatego, że jest on jeszcze we wczesnym stadium ewolucji, bo zdaje się powstał wraz z człowiekiem. To coś jak komputer z lat 70. Juz jest potęzny, ale do prostoty iMaca jeszcze mu daleko. Trzeba wciaz duzo pracy, zeby go obslugiwac i ciągle coś nie działa:P

Tips z mojego doświadczenia:

Dla mnie totalnym przełomem było odkrycie, że nie ma żadnej potrzeby identyfikowania się ze swoimi myślami, ze przekonania tak naprawde sa gowno warte i niewiele mowią o danej osobie, a potrzeba perfekcjonizmy jest wlasnie takim przekonaniem (czy jakkolwiek to się nazywa - who cares). To punkt wyjscia do kazdej pracy z glowa dla mnie. Trzeba to wbić w baniak głębiej niz na poziomie zrozumienia. Ja na to trafiłem w książce "peacefull warrior" Millmana (która tak naprawdę jest sztuką zen w czystej postaci), ale ta wiedza jest wszędzie, a Lech Rumski wałkuje ją od dawna czy to pod postacią The Work czy czegokolwiek. NIe ma znaczenia jak się to zrobi, ale to podstawa. Tylko tak mozna zacząć widzieć Swiat takim jaki jest naprawdę, a dokładniej dla ludzi zorientowanych na rozwój:D - dążyć do tego i miec odpowiednie narzedzia.

Książka Waitzkina też jest świetna, bo pokazuje jak wygląda zycie czlowieka, ktory sztuke perfekcjonizmu w najlepszym wydaniu rozwiją w sposob fantastyczny. Rozwój jest następnym naturalnym krokiem. Trzeba nauczyć się uczenia się, traktowania niemal każdego wydarzenia w życiu jako lekcji niezaleznie od jego charakteru (który istnieje tylko w umysle - rzeczy nie maja charakteru, po prostu sie zdazaja). Waitzkin jest swietny w wykorzystywaniu kazdego doswiadczenia, by budowac cos lepszego, a sam proces budowy jest jego pasją - dokladne przeciwienstwo opisywanego problemu. Moze sa lepsze ksiazki, ale ja polecam te.


Reply
Quote
klz03
Joined: 21.06.2009

Maggman _love:


Reply
Quote
irobson
Joined: 18.06.2009

jak pokonasz wewnetrzny strach i bedziesz wiedzial ze chcesz TO naprawde zrobic to zrobisz to ;)


Reply
Quote
mgrudzie
Joined: 22.03.2009

bardzo fajnie mi sie czytalo twoje obydwie wypowiedzi, masz cos ciekawego jeszcze do polecenia oprocz tej ksiazki ?


Reply
Quote
lechrumski
Joined: 21.12.2008

Bardzo dojrzala wypowiedz. W 100% sie zgadzam.

Powiem wiecej, dla mnie tez absolutnie przelomowym momentem byl momentem kiedy przestalem identyfikowac sie ze swoii myslami. Wczesniej bralem jakas mysl np "przegralem pechowo rozdanie", "czemu to mi sie zdarza", "powinno byc sprwiedliwie", "powinienem to zrobic lepiej"i w oparciu o te mysl budowalem rzeczywistosc. Przelomowym momentem bylo zrozumienie znaczenia mysli i tego ze to one ksztaltuja nasze zycie a my mamy na nie wplyw. Mozemy je obserwowac, akceptowac i wierzyc w nie badz nie. I w koncu najwazniejsze - mozemy zaczac zdawac sobie sprawe ze to tylko mysl i nic wiecej - obserwowac ja i w koncu ona przeminie.

Istnieja problemy ktore na pewnym poziomie sa nie do rozwiazania, np przekonanie "nie jestem wystarczajaco dobry" ktore jst bazowa historia u bardzo bardzo wielu osob. Istnieja mysli ktorych nie mozna zmienic ale mozna ja akceptowac i w nie przestac wierzyc w taki sposob ze one nie maja wplywu na Twoje zycie.

Nice post sir _thumbsup:


Reply
Quote