Mój problem zaczyna się w momencie, gdy danego dnia ktoś z bliskich zacznie mi mówić/przypominać o tym, żebym poszedł do pracy, a nie zajmował się pokerem. Siadając tego dnia do gry w podświadomości mam przekonanie, aby im udowodnić ile to można na grze wygrać/zarobić a przestaję skupiać się na grze A-game, tylko funkcjonuję w trybie ultra results oriented. Czuję wtedy nienaturalną presję i zdarza mi się nie skupiać na dobrej grze, ale na pieniądzach. Jak sobie z tym radzić?
Napisane przez mjeszko
Mój problem zaczyna się w momencie, gdy danego dnia ktoś z bliskich zacznie mi mówić/przypominać o tym, żebym poszedł do pracy, a nie zajmował się pokerem. Siadając tego dnia do gry w podświadomości mam przekonanie, aby im udowodnić ile to można na grze wygrać/zarobić a przestaję skupiać się na grze A-game, tylko funkcjonuję w trybie ultra results oriented. Czuję wtedy nienaturalną presję i zdarza mi się nie skupiać na dobrej grze, ale na pieniądzach. Jak sobie z tym radzić?![]()
Wg mnie są tu istotne dwie kwestie: z czego się utrzymujesz i ile zarabiasz na pokerze. Jeżeli poker jest Twoim źródłem utrzymania - po co masz pokazywać, ile zarabiasz tego dnia? Pokaż bliskim historię wypłat, niech to będzie dowód.
Jeżeli jednak utrzymują Cię np rodzice, a poker jest głównie rozrywką, ewentualnie wyciągasz z niego kilkaset zł miesięcznie, to mają rację
Wtedy warto traktować pokera jako pasję i coś rozwojowego, natomiast praca niech będzie naszym źródłem utrzymania. Przetestowałem (i testuję to nadal) na swoim przykładzie. To bardzo dobrze wypływa na nastawienie do gry i podejmowanie racjonalnych decyzji, kiedy wiesz, że będziesz miał jutro na chleb i to bez niczyjej łaski![]()
Kończę studia i praktycznie utrzymuję się z pokera. Nie muszę martwić się o chleb i właśnie to jest trudne do wyperswadowania, kontrargumenty przeciwko grze w pokera:
"tyle nauki w szkole i chcesz w karty grać?"
"gra w pokera to nie zawód, to jest niestabilne"
"poker to hazard"
etc. etc. ![]()
2letnia historia bycia wygrywającym graczem też nie przekonuje ![]()
Po prostu gdzieś mi to w danym dniu siedzi w podświadomości i nie potrafię w pełni skupić się na A-game tylko na winnings. Nie daj Boże jakiś bad run i w głowie pojawiają się wątpliwości. Lecz w przypadku, gdy w ostatnim czasie nie było poruszania tematu "chodzenia do pracy" mindset ma się idealnie. Pełna akceptacja ryzyka, skupianie się na podejmowaniu dobrych decyzji, niezachwiana koncepcja planu dnia ![]()
Coś w ten deseń, dobra wyrzuciłem to z siebie
miałbym pytanie jak sobie radzicie z pełną koncentracją przed/w trakcie sesji na grze?
Mieszko, do roboty! ![]()
a tak na poważnie to najlepiej byłoby sie wyprowadzić na swoje, żeby nie słuchać tych głupich komentarzy od bliskich, ale wtedy dojdzie presja, że trzeba zarobić, żeby sie utrzymać...
pozdrawiam ziom
ciezko mi zrozumiec tych wszystkich facetow ktorzy maja no 20+ i mieszkaja z rodzicami ♠_cool: dorosli faceci a tego 1500 na czynsz i zarcie nie umieja zrobic i musza wysluchiwac jakiegos bezsensownego pierdolenia od starych ♠_thumbsup:
moja rada wez dziewczyne pracujcie sobie w weekendy i starczy wam razem zeby cos wynajac przez okres studiow - ja tak 5 lat robilem ♠_evil: i nie zaluje jedynie dzieczyne kilka razy zmienialem hehe bo szkoda nie pracowac i cashouty z poksa robic (lepiej leciec po limitach)... ale lepiej robic cashouty niz mieszkac u mamusi
Napisane przez pawcio2020
ciezko mi zrozumiec tych wszystkich facetow ktorzy maja no 20+ i mieszkaja z rodzicami ♠_cool: dorosli faceci a tego 1500 na czynsz i zarcie nie umieja zrobic i musza wysluchiwac jakiegos bezsensownego pierdolenia od starych ♠_thumbsup:moja rada wez dziewczyne pracujcie sobie w weekendy i starczy wam razem zeby cos wynajac przez okres studiow - ja tak 5 lat robilem ♠_evil: i nie zaluje jedynie dzieczyne kilka razy zmienialem hehe bo szkoda nie pracowac i cashouty z poksa robic (lepiej leciec po limitach)... ale lepiej robic cashouty niz mieszkac u mamusi
![]()
Epic post!
Ludzie, którzy mieszkają z rodzicami nigdy do końca nie dorastają
![]()
Napisane przez 6th
A ludzie, którzy mieszkają sami po 20-stce nie wiedzą co to matczyna miłość !
epic post
A ludzie, którzy mieszkają sami po 20-stce nie wiedzą co to matczyna miłość !
hehe ♠_biggrin: ♠_biggrin:
:f_biggrin:uscislajac chodzilo mi o gosci ktorzy mieszkaja ze starymi i ciagle narzekaja bo mama to bo ona tamto bo tata pluje, ze pijany wracam bo czegos tam nie moge ♠_cool:
rozumiem jeszcze tych ktorzy maja luznych starych ktorzy im scen nie robia bo uznaja, ze ich dziecii juz sa dorosle i same o sobie decyduja
wtedy rozumiem, ze ktos nie ma cisnienia i nie wylatuje tak szybko z domku tylko jak ma powiedzmy te 25+
ale ten przyklad jakby mi mama narzekala na poksa to do tygodniu nie ma mnie u niej ♠_cool:
Ludzie, którzy mieszkają z rodzicami nigdy do końca nie dorastają
Śmieszą mnie takie uogólnienia. Ja mieszkam ze starymi, bo wiem, że daje mi to większe pole manewru jesli chodzi o odłożenie jakiejś grubszej kasy. Mam taki układ, że dorzucę się coś tam do rachunków, a resztę forsy odkładam i ewentualnie trochę inwestuje.
Pomęczę się jeszcze z 2 lata i mogę myśleć o własnym mieszkaniu. A tak, to musiałbym dawać forsę jakiemuś burakowi za wynajem. Gdybym miał chatę to spoko, uciekłbym nawet dzisiaj. Ale chaty nie mam.
ehh hejterzy
Napisane przez pawcio2020
ciezko mi zrozumiec tych wszystkich facetow ktorzy maja no 20+ i mieszkaja z rodzicami ♠_cool:
6 lat już mieszkam "na swoim", bo nie studiowałem w rodzimych okolicach, a bliscy to nie tylko rodzice
presja otoczenia
Nie presja otoczenia ale samego siebie za pomoca otoczenia. Presja otoczenia nie istnieje to blad atrybucyjny. Czy otoczenie wchodzi do Twojego pokoju w wielkich butach i zaczyna przyciskac Cie do sciany wywierajac presje? Jesli nie to odzyskaj odpowiedzialnosc - sam sobie robisz presje w swojej glowie.
Mój problem zaczyna się w momencie, gdy danego dnia ktoś z bliskich zacznie mi mówić/przypominać o tym, żebym poszedł do pracy, a nie zajmował się pokerem.
Problem zaczyna sie nie wtedy kiedy ktos bliski Ci o tym mowi ale wtedy kiedy Ty sie tym przejmujesz wchodzac w poczucie winy. Co Ty zaczynasz robic w swoim umysle kiedy ktos mowi Ci zebys zajal sie praca? Zastanow sie - odpowiedzialnosc jest po Twojej stronie a nie innych.
Siadając tego dnia do gry w podświadomości mam przekonanie, aby im udowodnić ile to można na grze wygrać/zarobić a przestaję skupiać się na grze A-game, tylko funkcjonuję w trybie ultra results oriented.
No oczywiscie - zamiast grasz udowadniasz ze na pokerze mozna zarabiac. A teraz najlepsze - komu to udowadniasz?
....
No chyba nie myslales ze bliskim? Udowadniasz sobie za posrednictwem bliskich a to wielka roznica. Zastanow sie kiedy po raz pierwszy uwierzyles w to ze musisz cos udowadniac i przemysl dokladnie ta sytuacje.
Jak sobie z tym radzić?
Jeszcze nie wiem w czym jest problem ale zacznij od odzyskania odpowiedzialnosci. Z Twojego postu wynika ze to inni sa winni Twojego problemu. Nonsens - gdybys samemu nie tworzyl sobie presji to ona w ogole by nie powstawala.
Zastanow sie po co robisz presje, zakwestionuj to i przestan ja robic.
pozdr