Przejdź do forum
presja samego siebi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

[Zamknięte] presja samego siebie za pomoca otoczenia

14 Posty
9 Użytkownicy
0 Reakcje
919 Wyświetlenia
mjeszko
Dołączył: 13.06.2009

Mój problem zaczyna się w momencie, gdy danego dnia ktoś z bliskich zacznie mi mówić/przypominać o tym, żebym poszedł do pracy, a nie zajmował się pokerem. Siadając tego dnia do gry w podświadomości mam przekonanie, aby im udowodnić ile to można na grze wygrać/zarobić a przestaję skupiać się na grze A-game, tylko funkcjonuję w trybie ultra results oriented. Czuję wtedy nienaturalną presję i zdarza mi się nie skupiać na dobrej grze, ale na pieniądzach. Jak sobie z tym radzić? :)


13 odpowiedzi
matelusz
Dołączył: 04.04.2008

Napisane przez mjeszko
Mój problem zaczyna się w momencie, gdy danego dnia ktoś z bliskich zacznie mi mówić/przypominać o tym, żebym poszedł do pracy, a nie zajmował się pokerem. Siadając tego dnia do gry w podświadomości mam przekonanie, aby im udowodnić ile to można na grze wygrać/zarobić a przestaję skupiać się na grze A-game, tylko funkcjonuję w trybie ultra results oriented. Czuję wtedy nienaturalną presję i zdarza mi się nie skupiać na dobrej grze, ale na pieniądzach. Jak sobie z tym radzić? :)

Wg mnie są tu istotne dwie kwestie: z czego się utrzymujesz i ile zarabiasz na pokerze. Jeżeli poker jest Twoim źródłem utrzymania - po co masz pokazywać, ile zarabiasz tego dnia? Pokaż bliskim historię wypłat, niech to będzie dowód.
Jeżeli jednak utrzymują Cię np rodzice, a poker jest głównie rozrywką, ewentualnie wyciągasz z niego kilkaset zł miesięcznie, to mają rację ;)

Wtedy warto traktować pokera jako pasję i coś rozwojowego, natomiast praca niech będzie naszym źródłem utrzymania. Przetestowałem (i testuję to nadal) na swoim przykładzie. To bardzo dobrze wypływa na nastawienie do gry i podejmowanie racjonalnych decyzji, kiedy wiesz, że będziesz miał jutro na chleb i to bez niczyjej łaski ;)


mjeszko
Dołączył: 13.06.2009

Kończę studia i praktycznie utrzymuję się z pokera. Nie muszę martwić się o chleb i właśnie to jest trudne do wyperswadowania, kontrargumenty przeciwko grze w pokera:

"tyle nauki w szkole i chcesz w karty grać?"
"gra w pokera to nie zawód, to jest niestabilne"
"poker to hazard"

etc. etc. ;)

2letnia historia bycia wygrywającym graczem też nie przekonuje ;)
Po prostu gdzieś mi to w danym dniu siedzi w podświadomości i nie potrafię w pełni skupić się na A-game tylko na winnings. Nie daj Boże jakiś bad run i w głowie pojawiają się wątpliwości. Lecz w przypadku, gdy w ostatnim czasie nie było poruszania tematu "chodzenia do pracy" mindset ma się idealnie. Pełna akceptacja ryzyka, skupianie się na podejmowaniu dobrych decyzji, niezachwiana koncepcja planu dnia ;)

Coś w ten deseń, dobra wyrzuciłem to z siebie :D miałbym pytanie jak sobie radzicie z pełną koncentracją przed/w trakcie sesji na grze?


bart87
Dołączył: 30.08.2008

Mieszko, do roboty! :D

a tak na poważnie to najlepiej byłoby sie wyprowadzić na swoje, żeby nie słuchać tych głupich komentarzy od bliskich, ale wtedy dojdzie presja, że trzeba zarobić, żeby sie utrzymać...

pozdrawiam ziom :)


ciezko mi zrozumiec tych wszystkich facetow ktorzy maja no 20+ i mieszkaja z rodzicami _cool: dorosli faceci a tego 1500 na czynsz i zarcie nie umieja zrobic i musza wysluchiwac jakiegos bezsensownego pierdolenia od starych _thumbsup:

moja rada wez dziewczyne pracujcie sobie w weekendy i starczy wam razem zeby cos wynajac przez okres studiow - ja tak 5 lat robilem _evil: i nie zaluje jedynie dzieczyne kilka razy zmienialem hehe bo szkoda nie pracowac i cashouty z poksa robic (lepiej leciec po limitach)... ale lepiej robic cashouty niz mieszkac u mamusi :f_cool:


Mocnym
Dołączył: 24.04.2010

Napisane przez pawcio2020
ciezko mi zrozumiec tych wszystkich facetow ktorzy maja no 20+ i mieszkaja z rodzicami _cool: dorosli faceci a tego 1500 na czynsz i zarcie nie umieja zrobic i musza wysluchiwac jakiegos bezsensownego pierdolenia od starych _thumbsup:

moja rada wez dziewczyne pracujcie sobie w weekendy i starczy wam razem zeby cos wynajac przez okres studiow - ja tak 5 lat robilem _evil: i nie zaluje jedynie dzieczyne kilka razy zmienialem hehe bo szkoda nie pracowac i cashouty z poksa robic (lepiej leciec po limitach)... ale lepiej robic cashouty niz mieszkac u mamusi :f_cool:

Epic post!

Ludzie, którzy mieszkają z rodzicami nigdy do końca nie dorastają :)


6th
6th
Dołączył: 09.08.2009

A ludzie, którzy mieszkają sami po 20-stce nie wiedzą co to matczyna miłość !


LudwikXIV
Dołączył: 28.08.2009

Napisane przez 6th
A ludzie, którzy mieszkają sami po 20-stce nie wiedzą co to matczyna miłość !

epic post


A ludzie, którzy mieszkają sami po 20-stce nie wiedzą co to matczyna miłość !

hehe _biggrin: _biggrin:


:f_biggrin:uscislajac chodzilo mi o gosci ktorzy mieszkaja ze starymi i ciagle narzekaja bo mama to bo ona tamto bo tata pluje, ze pijany wracam bo czegos tam nie moge _cool:

rozumiem jeszcze tych ktorzy maja luznych starych ktorzy im scen nie robia bo uznaja, ze ich dziecii juz sa dorosle i same o sobie decyduja :f_biggrin: wtedy rozumiem, ze ktos nie ma cisnienia i nie wylatuje tak szybko z domku tylko jak ma powiedzmy te 25+
ale ten przyklad jakby mi mama narzekala na poksa to do tygodniu nie ma mnie u niej _cool:


robal123
Dołączył: 18.01.2010

Ludzie, którzy mieszkają z rodzicami nigdy do końca nie dorastają

Śmieszą mnie takie uogólnienia. Ja mieszkam ze starymi, bo wiem, że daje mi to większe pole manewru jesli chodzi o odłożenie jakiejś grubszej kasy. Mam taki układ, że dorzucę się coś tam do rachunków, a resztę forsy odkładam i ewentualnie trochę inwestuje.

Pomęczę się jeszcze z 2 lata i mogę myśleć o własnym mieszkaniu. A tak, to musiałbym dawać forsę jakiemuś burakowi za wynajem. Gdybym miał chatę to spoko, uciekłbym nawet dzisiaj. Ale chaty nie mam.


mjeszko
Dołączył: 13.06.2009

ehh hejterzy ;)

Napisane przez pawcio2020
ciezko mi zrozumiec tych wszystkich facetow ktorzy maja no 20+ i mieszkaja z rodzicami _cool:

6 lat już mieszkam "na swoim", bo nie studiowałem w rodzimych okolicach, a bliscy to nie tylko rodzice ;)


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

presja otoczenia

Nie presja otoczenia ale samego siebie za pomoca otoczenia. Presja otoczenia nie istnieje to blad atrybucyjny. Czy otoczenie wchodzi do Twojego pokoju w wielkich butach i zaczyna przyciskac Cie do sciany wywierajac presje? Jesli nie to odzyskaj odpowiedzialnosc - sam sobie robisz presje w swojej glowie.

Mój problem zaczyna się w momencie, gdy danego dnia ktoś z bliskich zacznie mi mówić/przypominać o tym, żebym poszedł do pracy, a nie zajmował się pokerem.

Problem zaczyna sie nie wtedy kiedy ktos bliski Ci o tym mowi ale wtedy kiedy Ty sie tym przejmujesz wchodzac w poczucie winy. Co Ty zaczynasz robic w swoim umysle kiedy ktos mowi Ci zebys zajal sie praca? Zastanow sie - odpowiedzialnosc jest po Twojej stronie a nie innych.

Siadając tego dnia do gry w podświadomości mam przekonanie, aby im udowodnić ile to można na grze wygrać/zarobić a przestaję skupiać się na grze A-game, tylko funkcjonuję w trybie ultra results oriented.

No oczywiscie - zamiast grasz udowadniasz ze na pokerze mozna zarabiac. A teraz najlepsze - komu to udowadniasz?
....
No chyba nie myslales ze bliskim? Udowadniasz sobie za posrednictwem bliskich a to wielka roznica. Zastanow sie kiedy po raz pierwszy uwierzyles w to ze musisz cos udowadniac i przemysl dokladnie ta sytuacje.

Jak sobie z tym radzić?

Jeszcze nie wiem w czym jest problem ale zacznij od odzyskania odpowiedzialnosci. Z Twojego postu wynika ze to inni sa winni Twojego problemu. Nonsens - gdybys samemu nie tworzyl sobie presji to ona w ogole by nie powstawala.

Zastanow sie po co robisz presje, zakwestionuj to i przestan ja robic.

pozdr


mjeszko
Dołączył: 13.06.2009

Comment na którego czekałem. Wielkie dzięki Lechu! :D :D :D