Witam.
Tak jak cała rzesza graczy mam problem z tiltowaniem. Na szczęście nie jest on jakiś gigantycznych rozmiarów, ale jednak istnieje i rzecz jasna chciałbym się go pozbyć ![]()
Mój tilt ma największe nasilenie , gdy podejmuje słabych graczy. Gdy widzę jak ich zła gra jest akurat w danej sesji nagradzana przez soft. Ważna informacja - gram tylko HU.Ciśnienie mi się podnosi, gdy przeciwnik calluje 50% moich reisów pf z buttona i nigdby nie foldują na CB lub na większości flopów donk betują. Gdy grają nielogicznie, betując .5$ na NL50 z silną ręką na każdej ulicy aż do showdownu. Mniejsza oczywiście o mecze w których w miare trafiam board, ale gdy tak sie nie dzieje włącza mi się mega agresor. Nie gram już swojej a-game. Podobne skutki wyzwalają u mnie overagresywni gracze- maniacy. Jeźdcy bez głowy, którzy potrafią 3betować 50% rąk. Denerwować zaczynam sie gdy callując je z dobrą ręką missuję boarda, a przeciwnik bije jak szalony. Jeśli taka sytuacja powtarza sie 3-4 i więcej razy a po drodze przegram jeszcze BI po jednym z jego 3betów zaliczając bad beata, łapie fulltilta
Potrafie przegrywać z solidnymi graczami, których gra ma sens, jest przemyslana. Nawet jesli zdarzają mi sie seryjnie coolery. Myślę, że u podłoża mojego tiltu znajduje się ego, które nie pozwala mi pogodzić się do przegrania z fishem. Prosze o jakieś wskazówki jak radzić sobie z wyżej opisanymi sytuacjami, by nie wpadać w tilt.
BTW: Świetna robota na treningach. Obejrzałem już kilka pierwszych części i muszę przyznać, że były bardzo ciekawe i pomagają zarówno jeśli chodzi o gre w pokera jak i samo życie. Oby tak dalej