Totalnie nie rozumiem co tu sie stalo. Co ma korpo do tematu 'studia, a poker?'
@varran
jasne, ze nie atakujesz nikogo personalnie. atakujesz tlyko grupe ludzi tzw 'korposzczurow', ktorymi gardzisz i wysmiewasz. sam przyznajesz, ze nie masz poejcia jak wyglada zycie w korpo ani co tam sie dzieje, czy daje jakies perspektywy rozwoju czy nie. dla ciebi to ludzie z klapkami na oczach zapatrzeni w cel kariera / hajs. wyglada to tak jakbys twierdzil, ze lody o smaku pistacjowym sa chujowe, bo widziales jak wygladaja, jak inni je jedza, jaki maja kolor, mase, wartosc kaloryczna, ale NIGDY w zyciu ich nie sprobowales - bo sa chuje. (sic!) mozliwe, ze odbieram to zle, ale wyczywam rowniez odrobine zazdrosci i zawisci w twoich wypowiedzich, jesli nie hejtu.
co do pracy w korpo, to sadze, ze jest to osobista kwestia kazdej osoby. mam bardzo wielu znajomych pracujacych w korpo i wiekszosc z nich jest zadowolonych. ciesza sie praca, ktora sprawia im przyjemnosc i sa zajarani perspektywami rozwoju, do tego nie narzekaja na hajs. wiadomo, jest tez odsetek takich, ktorzy swojej pracy nie lubia, z prostej przyczy nie jest to ich marzenie, nie sprawia im to przyjemnosci albo maja zjebanego szefa (w/e). jednakze maja podejscie do tej pracy " spoko nachapie sie hajsu, teraz poki jestem mlody, bo kiedy indziej? jak bede w okolicach 40tki - 50tki? to jest ich swiadome podejscie do zycia, ze chca zapierdalac, chca wypruwac z siebie flaki tylko i wylacznie po to, ze gdy pojawi sie pierwsza lepsza opcja, aby spierdolic do 'spokojniejszej konkurencji', nawet z nizsza pensja to, zrobia to dla wlasnego komfortu zycia. kwestia priorytetow mysle.
@ wracajac do tematu studia.
pojawila sie tutaj masa glosow, ze studia sa zbedne, ze nie ucza myslenia, ani nic nie wnosza do naszego zycia, poza zjadaniem czasu i sil witalnych. nie wiem, gdzie i co studiuja te osoby, ale mam wrazenie, ze bytujemy w jakis swiatach rownoleglych.
jak dla mnie to na uczelniach jest masa opcji rozwoju, kola naukowe, rozne akcje studenckie, darmowe szkolenia, wyjazdy za granice w ramach wymiany/wspolpracy uczelni, praktyki za granica i wiele wiele innych. ba, sa nawet przypadki osob, ktore nie biora totalnie udzialu w zadnym z powyzszych aspektow, a ida bezposrednio do typa i mowia prosto z mostu 'panie, jaram sie tym co pokazujesz, moge wpadac do ciebie na dyzury/ do pracy, aby sie poduczyc, popatrzec bo tez chcialbym to robic w przyszlosci' i nie slyszalem jeszcze aby ktokolwiek odmowil.
do tego wszystkiego dochodzi social-life i masa innych wrazen zwiazanych ze studenckim zyciem.
mimo wszystko, sadze ze zarowno temat studiowania jak i pracowania sprowadza sie do tego co siedzi nam w glowach i jakie mamy cele w zyciu. bo jesli poszedles na Wyzsza Szkole Gwiazdorzenia i Leserstwa, studiujesz cos co Cie kompletnie nie interesuje (chcesz byc po prostu kolejnym typem z bezuzytecznym papierkiem) lub generalnie robisz to na co nie masz ochoty, to po kiego grzyba sie za to zabierasz i ciagniesz? jaki jest sens tracenia swojego zycia, szczescia (bo przeciez wkurwia cie to co robisz) i sil witalnych? (mam na mysli tutaj rowniez prace)
A teraz wrocmy do tego co to jest poker? poza tym, ze jest to losowa gra hazardowa, w ktorej nie mamy na nic wplywu 
dla mnie poza tym, ze pasja i hobby, jest to styl zycia. zero ograniczen, jestes panem swojego zycia, robisz co chcesz i kiedy chce (teoretycznie). wszystko spoko do momentu keidy nie staje sie to naszym jedynym zrodlem utrzymania. jestesmy wtedy poniekad uzaleznieni od godzin pracy (czy to truki dla MTT // czy godziny najwiekszej fisharni dla cashowcow i graczy sng). malo tego, jesli chcesz zostac, dobrym, wygrywajacym graczej mid/high stakes to wiaze sie to z masa pracy. nie tylko klikaniem bet/raise/fold, ale rowniez praca nad samym soba. mindset, analiza swojej gry, analiza regow, szukanie nowych trendow, nowych strategii, nowych zagran, szukanie leakow itd itp. poker jest to stala praca nad samym soba, nigdy nie konczaca sie, bo jesli staniesz w miejscu to inni cie przegonia i wtedy ty staniesz sie bankomatem dla innych. jak dla mnie poker jest jedna z najbardziej czasochlonnych rzeczy. tutaj nie ma przebacz bo po drugiej stronie stolika sa ludzie, ktorzy tez chca zarabiac. simple as that, hunt or get hunted. sprowadzajac go do rzeczy bardziej namacalnych, dla mnie zycie pokerzysty jest niczym zycie lekarza. ciagla nauka, ciagly rozwoj. nie ma miejsc na bledy, bo jak cos spierdolisz to pacjent "spi", a ty masz kolejke chetnych na twoja dupe w celi. tutaj ciagle dzieje sie cos nowego, ciagly niepowstrzymany postep, nowe odkrycia, nowe badania, nowe podejscia do starych rzeczy etc etc to jest niczym studnia bez dna, zupelnie jak gra w pokera.
a teraz wracajac do tematu, miales problem zeby odnalezc sie w swoim zyciu, studiowales pierdylion kierynkow i zaden cie nie zachecil. totalnie nic cie nie pociaga, wszystko jest dla ciebie mialkie i nudne, nie chcesz pracowac nad samym soba, ani nie chcesz sie uczyc. wszystko jest strata czasu i marnotrastwem sil, a chcesz zostac poker 'pro' bo brzmi i zdaje sie wyglac calkiem spoko.
do tej pory nie udalo sie obudzic w sobie czegos takiego, a chcesz zostac wygrywajacym graczem mid/high stakes? bitch please. poker to masa wyrzeczen i ciezka stresujaca praca, a nie 'easy good life'
pozdrawiam, sorry za literowki i innej masci bledy to lazy to read that again.