Proste dyszki sa mega niczym. Mozna izi niszczyc. Nie bedziesz mial nizszego wr na bank( jesli nie bedziesz mial efektu wyzszych stawek w glowie)
Pierwszy shot za mną i tak jak się spodziewałem... Zrobię przewagę, spokojnie coś uzbieram -tam pulka, tu pulka, tu AI i nagle... odpierdala. Wyszedłem ze stolików, jak tylko poczułem, że już jestem bardzo wkurwiony. A bo tu 3 pule jestem na turnie z przodu i kurwa debile callują bardzo wysokie bety i trafiają magicznym cudem rivera dojąc mnie niemiłosiernie. Po takiej serii na monkey rybę wjebałem się z K9o 3b/AI i poczułem, że już czas wyjść.
Dziwne, bo stawki absolutnie mnie nie deprymują. Grałem na nich już wielokrotnie. Jedyna zaleta, że wyczułem dość szybko, że już mój mózg jest w trybie "zaraz wszystko rozpierdolę" i dałem Sit Out. Bo zapewne baaardzo bym popłynął.
Schodzę na piątki i jednak tam zostaję. Pierwszy atak na dyszki z wynikiem -$4,82.
PS.: widać jedną zasadniczą różnicę - ilość fisza. Zdecydowanie mniej, niż na piątkach i to bardzo. Wolę siedzieć na stole z 3 rybami na NL5 i zgarniać mniej wariancyjną kasę, niż na NL10 z jedną rybą, gdzie reszta to reg, reg, reg, reg.
Panie , widzisz ostatnio moj wykres z piatek... to samo , stawki nie maja znaczenia , tylko volume ma.
Ale spoko , nie przekonuje, nie ma co na sile.
Tak, żebyście wiedzieli co mam na myśli pisząc, że mi odpierdala, kiedy czuję się steamed... Nie ma znaczenia, że gram jeden, dwa stoły, żeby był focus lepszy. Jak odjebie, to odjebie.
Nie pytajcie dlaczego...
Poker Stars, $0.05/$0.10 No Limit Hold'em Cash, 5 Players
Poker Tools Powered By Holdem Manager - The Ultimate Poker Software Suite.
Hero (SB): $10.35 (103.5 bb)
BB: $10 (100 bb)
MP: $11.65 (116.5 bb)
CO: $10 (100 bb)
BTN: $9.86 (98.6 bb)
Preflop: Hero is SB with Q♠: K♠:
MP raises to $0.22, CO raises to $0.75, BTN folds, Hero raises to $2, BB folds, MP raises to $3.80, CO folds, Hero calls $1.80
Flop: ($8.45) 3♦: 2♣: T♥: (2 players)
Hero checks, MP bets $0.81, Hero raises to $6.55 and is all-in, MP calls $5.74
Turn: ($21.55) A♥: (2 players, 1 is all-in)
River: ($21.55) 4♥: (2 players, 1 is all-in)
Results:
Spoiler
$21.55 pot ($0.97 rake)
Final Board: 3♦: 2♣: T♥: A♥: 4♥:
Hero showed Q♠: K♠: and lost (-$10.35 net)
MP showed A♠: A♣: and won $20.58 ($10.23 net)
Hehe , no grubsza akcja
H*j, zostan na piatkach az poczujesz ze atak na nl10 jest dobra opcja.
Ja znowu atakuje nl10 i wroce na nl5 jak poczuje ze nl5 jest dobra opcja
Robert dla mnie jesteś człowiek demolka na swoim limicie. Trzymaj się planu, nie ma miękkiej gry.
To nie wyścig kto pierwszy wejdzie na dany limit. Zresztą, wiesz to lepiej ode mnie.
Mam coś podobnego jak gram 1-2 stoły zoom wtedy się nudzę i szukam na siłę spotów:f_biggrin: jak gram 3 to full skupienie i najlepiej mi się gra a przy 4 klikam automat:f_ugly: GL! W walce z demonami:f_thumbsup:
Dawno tak nie odjebałem, ale mam inne swoje "popisowe" zagrania
I tak samo profitowe
Jest koniec miesiąca, a mam weekend i następne dwa dni nieco zawalone sprawami prywatnymi, więc postanowiłem podsumować luty i 1 marca wrócę do gry.
Najpierw suche dane:


Jestem BARDZO zadowolony z ilości rozdań, które rozegrałem. Planowałem dobić w lutym pod 30k, a udało się niemal pod 50k. Również jestem zadowolony z kolorowania przeciwników, bo intensywnie się na tym skupiałem i niewątpliwie bardzo pomogło w kolejnych dniach, wybierając odpowiednie stoły do rozgrywki. W tym miesiącu byłem konsekwentny i systematyczny (co w pokerze nieczęsto mi się zdarzało), więc to dla mnie duże wydarzenie. I zaowocowało to dobrymi wynikami.
Pod koniec miesiąca podjąłem próbę shotowania NL10, z niespecjalnie dobrym skutkiem. Będę na NL5 w marcu i pod koniec marca spróbuję kolejny raz.
In minus... rozdania do analizy. Były może dwa(?). Tak się skupiłem na samej grze i szukaniu odpowiednich stolików i seatów, że totalnie pominąłem wrzucanie tu na forum rozdań do oceny. Do poprawy.
Marzec - celuję w 25k rozdań. Mam nieco prywatnych spraw w tym miesiącu, więc nie będę szarżował. Jeśli natomiast znajdę chwilę więcej czasu, to nie omieszkam tego wykorzystać.
Z miesiąca lutego jestem naprawdę zadowolony, przeszedł moje oczekiwania, więc jeśli marzec będzie w połowie tak dobry jak luty, to będę szczęśliwy.
Pozdro!
11bb/100 wygląda zacnie
na 10 na większej próbce na pewno też byłbyś wygrywający
z fartem:f_cool:
Ilość rąk: 12067
Stawki: NL5 reg + NL10 shot
Aktualny bankroll: $486.15
Zysk/strata: -$7.61
Czas uczestnictwa w rywalizacji (w tygodniach): 5
Wpisuję dane mniej więcej, jak pamiętam. Jutro rano zaktualizuję dokładnie. Dziś chcę dodać dla spełnienia warunku MBC.
EDYCJA: zaktualizowane
Przyda się jakiś mały raport z boju.
NL10 przywitało mnie niezbyt przyjemnie, ale jakoś sobie radzę. Fisz wszędzie jest fiszem, natomiast widać już większą ilość graczy regularnych i nieco więcej agresji. Będę sobie dodawał w międzyczasie w trakcie miesiąca jeden stolik NL16, o ile będzie bardzo żyzny, a widzę po lobby, że tam często są gracze ryby z NL5 nawet, bankomaty, więc warto sobie miksować.
Teraz trochę z mindsetu - ego.
Jest jeden gracz, który... IRYTUJĄCO MNIE WKURWIA DO SZPIKU KOŚCI! Gra tak absurdalnego pokera, 3betuje, 4betuje, calluje 3b/4b z tak idiotycznymi handami (i co gorsze, potem na flopie za każdym jebanym razem trafia bardzo mocno), że to aż niepojęte. Widzę, że gość ostatnie 12 mcy jest b/e, ale longterm... o dziwo ma te 3 bb/100. Szkopuł w tym, że kiedy z nim jestem w rozgrywce, to zaczynam mieć myśli w stylu "dorwe chuja i urwę mu jaja z korzeniami". Dla graczy reg, grających stawki NL5-16, będziecie kojarzyć. Niemiec, lucima10. Debil, jakich mało.
Ego.
Jeszcze dodając do tego szczyptę wkurwienia po tym, co widzę jak trafia po tak chorej grze, to myślę (bez kitu), żeby go omijać szerokim łukiem, bo działa na mnie jak płachta na byka (o ironio :f_ugly:). Stracę na nim stacka, to od razu z poziomu calm boy wchodzę w tryb "rozpierdalator". Sit-out.
I teraz co mogę z tym zrobić. Grać na niego tylko premium? Czy go rozczytać jak gra, przeanalizować w bazie co robi i zrobić sobie w notes instrukcję na większość sytuacji? A może co innego? Na razie nie wiem. Wiem, że (niestety), bardzo mnie nosi, kiedy widzę takie akcje - mam na myśli, kiedy dany gracz gra coś tak absurdalnie nieoczywistego, że włącza się wściekłość na niego, w stylu jak on kurwa mógł tak zagrać?
Chyba znowu MGP musi wlecieć...
Napiszę teraz coś, co zapewne większość osób odbierze jako brak ducha walki, ale no cóż.
Ja proponuję dać sobie spokój z personalnymi wojenkami, bo to bardziej wykańcza niż przynosi jakiś efekt. Poświęcisz czas na rozpracowanie jego gry, ale zanim Ci się to uda (i o ile w ogóle) to stracisz masę nerwów. To, że ten gracz znalazł swój wyjątkowy sposób na ogrywanie i według Ciebie nie gra logicznie to tylko na plus dla niego, jak sam zapewne widziałeś, robi profit na czerwonej, nie na niebieskiej. Sam przerabiałem taką nierówną walkę.
On z tego co widzę przynajmniej ma cywilizowane staty (28/22/12 w ostatnich 12 miesiącach), ale obczaj sobie statystyki gracza ChAv0zxcc-. No pierdolony gra 47/37/11 a kręci po 15bb na NL10 i 9bb na NL16. Co prawda, nie ma takiego stażu jak lucima, ale jak tylko go widzę to spierdalam ze stołu, bo ile można znosić tych 3betów i później oglądać jak pokazuje mi lepszy układ ze śmieciami. Polecam zrobić to samo i odpuścić sobie grę z takimi ludźmi, field jest zbyt duży, żeby próbować pokonać jednego konkretnego gracza.
Ilość rąk: 9963
Stawki: NL10 reg + NL16 reg
Aktualny bankroll: $592.37
Zysk/strata: +$106.22
Czas uczestnictwa w rywalizacji (w tygodniach): 6
Napisane przez kacic
To jak to wygląda na NL10 i NL16 u ciebie? Ile BB/100?

Nie ma sensu zadawać na początku przygody ze stawkami takiego pytania. Próbki nie ma. Co więcej, na przykład na NL10 w tym miesiącu miałem swinga + spazzy na -8bi i harpun wleciał. W tamtym miesiącu shoty też niespecjalnie udane. Spokojnie się nazbiera próbka i można wtedy wstępne wnioski wysunąć. Teraz to ch*ja wiem
Demony wróciły.
Zrobiłem się bardzo elektryczny i każda sytuacja doprowadza mnie do furii i spazzfestu:
- przeciwnik idiota zagrał z trashem i wygrał
- moje zagrania nie wychodzą, albo są rozgrywane przeciwko mnie skutecznie
- agresja vs Ja (nadmierna) powoduje, że dosłownie myślę, że czytają mnie jak z otwartej książki, napierdalają mnie notorycznie i mam ochotę się mścić
- z wkurwienia wpadłem na ZOOM (bardzo mało zagrań, ale jednak - niewiele ponad 500, na NL16 i NL2 łącznie)
- i wiele innych akcji...
Robię sobie przerwę od gry (dzień, czy dwa), bo bez względu na to jak bardzo spokojnie rozpocznę sesję, to jedna taka akcja winduje mnie na poziom tiltu-absurdu. Zacząłem łamać własne reguły, a na szczęście nie zjechałem z rollem nie wiadomo jak bardzo. Mam $535, tragedii nie ma. Różnica między moją najlepszą grą, a najgorszą jest kolosalna i co nieco mam nakierunkowane czym to jest związane, chociaż na razie to tylko przypuszczenia. Mam świadomość, że te moje akcje są moją słabością, którą każdy przeciwnik na stole wykorzysta, a to może być kluczowe w winrate.
Wiem tylko, że aby posunąć się do przodu, muszę bardzo zająć się przyczynami moich najgorszych sesji.
Ja myślę, że często przy shotowaniu przyczyną są oczekiwania, jeśli się ich pozbędziemy i gramy swoje i schodzimy niżej kiedy trzeba, to jest lepiej. Gdy shotowałem nl10 i nie szło to też zaczynałem mieć wątpliwości i myśleć, że wszyscy mnie ogrywają. Jak przetrwasz ten okres to wyłonisz się po drugiej stronie silniejszy niż kiedykolwiek wcześniej. GL!