Skip to forum
Implozja gniewu?
 
Notifications
Clear all

[Closed] Implozja gniewu?

12 Posts
6 Users
0 Reactions
1,258 Views
Lynx33
Joined: 15.05.2008

Jako, że nie do końca znam charakter problemu to proszę się nie sugerować improwizowanym tytułem.

Zacznę może od opisu stanu zawartości mojej głowy. Jestem bardzo świadomym, spokojnym człowiekiem. Kiedyś można było dołożyć do tego sporą cierpliwość, teraz cierpliwy jestem tylko wtedy gdy wiem, że coś jest tego warte. Irytuje mnie wtórność i głupota ale zwykle nie zaprzątam sobie tym zupełnie głowy (mam świadomość niskiej wartości wymienionych). Nadto bardzo, bardzo rzadkie okresy, w których jestem zdenerwowany niemal nigdy nie mają charakteru... aktywnego? Ciężko to opisać. Cała destrukcyjna moc mojego gniewu skierowana jest do środka a nie na zewnątrz. To co u innych jest chęcią niszczenia dla mnie jest paraliżem. Gniew jest bardzo bliskim krewnym strachu ale u innych przybiera formę narwanego, pijanego kuzyna a u mnie jest bratem bliźniakiem. Nie chcę wchodzić w bardzo osobiste szczegóły w kontekście pokerowego forum ale też nie oczekuję odpowiedzi, które mogłyby dać jedynie miesiące czy lata psychoterapii. Chodzi mi bardziej o to jak ten koncept ugryźć i z czym połączyć.

Opisując rzecz nieco bardziej dokładnie. Kiedyś bardzo dobrze rozumiałem i często odczuwałem empatię. Nigdy w stosunku do rzeczy wielkich, powszechnych, globalnych. Tsunami w Japonii mogłem relatywnie spokojnie zbyć przełączeniem telewizora na inny kanał czy zamknięciem zakładki w firefoxie ale jeśli ktoś dzielił się ze mną częścią swojego obrazu rzeczywistości to zwykle odpowiadałem na to sporymi pokładami zrozumienia i wdzięczności. Z większości popularnych, powszechnych kompleksów wyleczyłem się już w dzieciństwie więc odrzucam opcję kształtu mojego gniewu jako jakiejś tam formy karania samego siebie. Relatywnie wcześnie uświadomiłem też sobie, że bardzo istotne jest kreowanie własnej rzeczywistości. Jestem bardzo leniwy i wolno przychodzi mi porządkowanie kolejnych płaszczyzn swojego życia ale wiem, że powinienem eliminować to co mało wartościowe i otaczać się tym co tą wartość posiada. Proces ten jest bardzo wolny ale postępuje. Co się dzieje kiedy jestem wystawiony na długotrwały wpływ czegoś co według mnie wartości nie ma albo bardziej bezpośrednio jest głupie/destruktywne/złe/nudne? Wtedy właśnie zdarza mi się odczuwać tą 'implozję gniewu'. Jaka jest moja reakcja na ową? Staram się odciąć od źródła. Nie zmieniać tego źródła, zwykle odciąć. Może to wina czegoś co zapewne nazywa się tchórzostwem? Może to doświadczenie, które jednoznacznie mówi, że zmiany są możliwe ale tylko przy olbrzymim udziale chęci i woli a większość istot ludzkich takiej woli w stanie naturalnym nie przejawia? Możliwe, że to kompilacja powyższych. W każdym razie dopóki problemem jest istota ludzka, z którą nie mam naprawdę zażyłych stosunków to zupełnie nie próbuje niczego zmieniać (przy czym zażyłe stosunki to nie te nieuchronne oparte na czasie jak więzi rodzinne a te oparte na świadomości chęci i woli czyli przyjaźń/partnerstwo). Mimo świadomości swoich praw i wartości często nawet nie komunikuję co według mnie jest problemem, po prostu znoszę to coś póki muszę i staram się ustalić kiedy będę mógł się od tego uwolnić po czym uwalniam się.

Jeszcze o tej empatii póki pamiętam do czego chciałem nawiązać. Napisałem o niej w czasie przeszłym bo... to pewnie materiał na inny topic ale nie odczuwam emocji zbyt często. To zapewne bardzo oczywista cecha (przypadłość?) i jakoś się nazywa ale jestem niewrażliwy na bodźce emocjonalne o niskim natężeniu. Brzmi niepokojąco ale... hmmmm nie jest. Po prostu moja amplituda uczuć jest bardzo niska. Rzadko skaczę z radości ale też nie miewam depresji. Nie ma w tym jakiegoś zimna. Pewnie odczuwam bardzo podobnie do większości społeczeństwa ale wariancja moich uczuć jest bardzo mała. Na moim grafie szczęścia/nieszczęścia nie ma zbyt wielkich swingów. Naturalnie śmieję się z dowcipów, odpowiadam uśmiechem na uśmiech czy ewentualnie pogrążam w smutnej refleksji na pogrzebie ale wtedy i tylko wtedy gdy dowcip był dobry, uśmiech szczery, a w trumnie leży ktoś kogo w jakiś sposób ceniłem, lubiłem lub kochałem.

Powyższy problem nie jest dla mnie jakiś super istotny bo dbam o to by nie znajdować się zbyt długo pod wpływem czegoś co mi nie odpowiada i uważam to za słuszne podejście. Dodatkowo ta 'implozja gniewu' ma taką samą właściwość jak standardowe 'eksplozje' a mianowicie jest krótka, nie modyfikuje mojej rzeczywistości przez dłużej niż jeden dzień raz na jakiś czas. Poza tym gdy problemem jest jakaś rzecz a nie człowiek to nie mam oporów przed jej zmienianiem i wszystko jest rozwiązywane insta. Niestety występowanie tej 'implozji gniewu' czasami jest nieuchronne, nastąpiło dzisiaj i stąd ten zakładany nieco pod wpływem emocji topi.

Regulars z NL100 bez szczególnej wiedzy na temat psychologii powiedział by pewnie "Hero zauważył, że większość villainów nie ajustuje się i nadal popełnia te same błędy, które go dotykają więc sam słusznie się dostosował nie próbując ich nakłaniać do dokonywania adjustmentów'. Pytanie tylko czy tak jest w istocie czy jest to zwyczajnie to co chcę myśleć.

Tak czy inaczej, jako, że problem nie jest do końca zdefiniowany i nie jest specjalnie dotkliwy to nie traktujcie tego jak błagalną prośbę o pomoc. Chcę zwyczajnie dowiedzieć się czy i co na ten temat myślicie oraz czy doświadczaliście/doświadczyliście/doświadczacie czegoś podobnego, względnie jeśli wypowie się tutaj Leszek to chętnie zapoznałbym się z jego interpretacją i ewentualnymi odnośnikami do powiązanych z problemem konceptów.

Pozdrawiam.


11 replies
lechrumski
Joined: 21.12.2008

Hej Lynx,

Wciaz dochodze do siebie po zlocie i pozwol ze odpisze Ci jutro bo czuje ze nie moglbym dac Ci dzisiaj odpowiedniej jakosciowo odpowiedzi a nie ma sensu robic czegos na pol gwizdka

pozdr


MonaiPlox
Joined: 04.10.2010

Mam cos podobnego. Moło odczuwam jakby to powiedziec, emocji o srednim i slabym natężeniu.


lechrumski
Joined: 21.12.2008

Prawie kazda osobowosc blokuje okreslone emocje ze wzgledu na przekonania na swoj wlasny temat. To jakie masz przekonania na swoj temat bedzie wplywalo na to jakie emocje przezywasz.

Jestem bardzo świadomym, spokojnym człowiekiem.

A spokojny czlowiek musi pilnowac swojego wlasnego obrazu bycia spokojnym. Osobowosc ktora jest spokojna bedzie dazyla do spokoju i uciekala od emocji przeciwnych do spokoju m.in. gniewu zastepujac ja strachem bo w przyrodzie nic nie ginie.

To co opisujesz jest o tyle ciekawe, ze wiekszosc osob ma raczej problemy z gniewem gdyz blokuja smutek, strach itd a zamiast tego maja mase gniewu.

By pojawił się gniew, muszą wystąpić jednocześnie:

- przekonanie, że powinno być inaczej, niż jest
- obwinienie innych za moją sytuację, a więc utrata odpowiedzialności
- sytuacja musiała już nastąpić (w przeciwieństwie do lęku, który dotyczy tego, co dopiero będzie)

Gniew jest bardzo bliskim krewnym strachu ale u innych przybiera formę narwanego, pijanego kuzyna a u mnie jest bratem bliźniakiem. Nie chcę wchodzić w bardzo osobiste szczegóły w kontekście pokerowego forum ale też nie oczekuję odpowiedzi, które mogłyby dać jedynie miesiące czy lata psychoterapii. Chodzi mi bardziej o to jak ten koncept ugryźć i z czym połączyć.

Chcialbys miec w zyciu wiecej gniewu czy mniej strachu bo akurat tej czesci do konca nie rozumiem;)

Opisując rzecz nieco bardziej dokładnie. Kiedyś bardzo dobrze rozumiałem i często odczuwałem empatię. Nigdy w stosunku do rzeczy wielkich, powszechnych, globalnych. Tsunami w Japonii mogłem relatywnie spokojnie zbyć przełączeniem telewizora na inny kanał czy zamknięciem zakładki w firefoxie ale jeśli ktoś dzielił się ze mną częścią swojego obrazu rzeczywistości to zwykle odpowiadałem na to sporymi pokładami zrozumienia i wdzięczności.

A co z gniewem? Czy kiedys sie gniewales? Jesli tak to co zmienilo sie w Twoim zyciu ze przestales?

Jestem bardzo leniwy i wolno przychodzi mi porządkowanie kolejnych płaszczyzn swojego życia ale wiem, że powinienem eliminować to co mało wartościowe i otaczać się tym co tą wartość posiada

A gniew posiada wartosc? Warto sie nim otaczac?

Wtedy właśnie zdarza mi się odczuwać tą 'implozję gniewu'. Jaka jest moja reakcja na ową? Staram się odciąć od źródła. Nie zmieniać tego źródła, zwykle odciąć.

To co sie rzuca w oczy u Ciebie to brak akceptacji okreslonych emocji. Troche ma to zwiazek z tym co napisalem na poczatku. Zalozmy ze wazny jest dla Ciebie spokoj. Wowczas bedziesz dazyl do spokoju np odrzucajac okreslonego rodzjau emocje. Podswiadomie bedziesz wtedy dazyl do tlumienia ich albo zastapienia czyms innym bo masz historie na swoj temat ze powinienes byc jakis.

W każdym razie dopóki problemem jest istota ludzka, z którą nie mam naprawdę zażyłych stosunków to zupełnie nie próbuje niczego zmieniać (przy czym zażyłe stosunki to nie te nieuchronne oparte na czasie jak więzi rodzinne a te oparte na świadomości chęci i woli czyli przyjaźń/partnerstwo)

Czyli co robisz? Olewasz dana osobe zeby zachowac spokoj i odciac sie od zrodla gniewu? Przeciez to jest ewidentna utrata odpowiedzialnosci:

By pojawił się gniew, muszą wystąpić jednocześnie:

- przekonanie, że powinno być inaczej, niż jest
- obwinienie innych za moją sytuację, a więc utrata odpowiedzialności
- sytuacja musiała już nastąpić (w przeciwieństwie do lęku, który dotyczy tego, co dopiero będzie)

To czy pojawia sie gniew czy nie zalezy od Ciebie a nie od drugiej osoby. Nie trac odpowiedzialnosci. Gniew jest zawsze zwiazany z brakiem akceptacji i przekonaniem ze powinno byc inaczej niz jest a na to masz wplyw.

Jeszcze o tej empatii póki pamiętam do czego chciałem nawiązać. Napisałem o niej w czasie przeszłym bo... to pewnie materiał na inny topic ale nie odczuwam emocji zbyt często. To zapewne bardzo oczywista cecha (przypadłość?) i jakoś się nazywa ale jestem niewrażliwy na bodźce emocjonalne o niskim natężeniu. Brzmi niepokojąco ale... hmmmm nie jest. Po prostu moja amplituda uczuć jest bardzo niska. Rzadko skaczę z radości ale też nie miewam depresji. Nie ma w tym jakiegoś zimna. Pewnie odczuwam bardzo podobnie do większości społeczeństwa ale wariancja moich uczuć jest bardzo mała.

O tym juz pisalem wczesniej czyli osobowosc ktora blokuje emocje.

Powyższy problem nie jest dla mnie jakiś super istotny bo dbam o to by nie znajdować się zbyt długo pod wpływem czegoś co mi nie odpowiada i uważam to za słuszne podejście.

Tracisz odpowiedzialnosc bedac "pod wplywem" - zwroc na to uwage.

chętnie zapoznałbym się z jego interpretacją i ewentualnymi odnośnikami do powiązanych z problemem konceptów.

Przede wszystkim koncept osobowosci + koncept blokowania emocji przez osobowosc

pozdr


variat
Joined: 06.05.2010

Lubie takie dyskusje, to tez sie wlacze:)

teraz cierpliwy jestem tylko wtedy gdy wiem, że coś jest tego warte

A dlaczego masz byc cierpliwy wtedy, gdy to nie jest tego warte? Po co masz robic cos, co nie jest warte Twojego wysilku? Ja tu nie widze nic zlego, a nawet cos fajnego. Chyba, ze zle Cie zrozumialem.

Cała destrukcyjna moc mojego gniewu skierowana jest do środka a nie na zewnątrz

Moim zdaniem gniew jest zawsze skierowane w samego siebie. Niewazne czy objawia sie to agresja w stosunku do innych czy paralizem jak Ty to mowisz. Gniew jest zawsze emocja skierowana do wewnatrz.

Generalnie drugi akapit Twojej wypowiedzi nie mowi wiele o szczegolach, ale ten 'destrukcyjny paraliz' brzmi jakbys kumulowal emocje, trzymal je w sobie. Nie walcz z nimi, tylko je akceptuj i pozwol im 'przeplynac' przez Ciebie. Ludzie czesto mowia, ze nie moga powstrzymac emocji - nie sa swiadomi tego, ze probujac to robic oni je kumuluja, a kluczem do sukcesu jest wlasnie brak powstrzymywania ich tylko pozwolenie im 'przeplynac'. Nie wiem czy o to rowniez chodzi u Ciebie, ale mozna na to zwrocic uwage.

Relatywnie wcześnie uświadomiłem też sobie, że bardzo istotne jest kreowanie własnej rzeczywistości

Prawdopobnie chodzi nam o to samo, ale skomentuje to. 'Swiat do okola jest tym co myslisz' - tak mozna w cudzyslowie wlasnie powiedziec, ze to jest kreowanie wlasnej rzeczywistosci i swiat zawsze bedzie taki jaki my chcemy zeby dla nas byl. Ale uwazaj tez, bys nie zaczal walczyc z rzeczywistoscia i nie oddawal odpowiedzialnosci na zewnatrz. np.:

'odczuwam szerokopojeta milosc do ludzi' - To jest to, co myslisz i tak wlasnie bedzie wygladac Twoje zycie. Bedziesz szczesliwy, spokojny itd. Tutaj ciagle masz odpowiedzialnosc.

'nie chce zeby ludziom dziala sie krzywda' - Tutaj oddajesz odpowiedzialnosc, bo ine masz na to wplywu.

Mam nadzieje, ze wiesz o co mi chodzi.

Jestem bardzo leniwy i wolno przychodzi mi porządkowanie kolejnych płaszczyzn swojego życia ale wiem, że powinienem eliminować to co mało wartościowe i otaczać się tym co tą wartość posiadap

Na stwierdzenie 'jestem leniwy' zawsze, ale to zawsze odpowiadam jedno - to jest wymowka dla Twojego ego. Nikt nie urodzil sie leniwy, Ty sam nauczyles sie myslec, ze jestes leniwy. To stwierdzenie jest niemal identyczne jak 'mam pecha'. Nie chce wziac odpowiedzialnosci za swoje zycie, wiec bede karmil swoje zranione ego bzdurami typu: 'taki juz jestem' , 'jestem leniwy' , 'mam pecha', 'to nie dla mnie'.

Cale zycie karmiono mnie wlasnie takimi tesktami, ze jestem zdolny ale leniwy itd. Cale zycie w to wierzylem. Teraz nie jestem jeszcze tak pracowity i odpowiedzialny za swoje zycie, jakbym chcial, ale mowie sobie wprost, ze nie jestem leniwy, tylko poki co nie tak odpowiedzialny za swoje zycie jakbym chcial. Akceptuje siebie, ktory jeszcze nie potrafi tak organizowac czasu i byc bardziej odpwoiedzialnym za swoje zycie, ale jednoczesnie pracuje nad tym.

Co się dzieje kiedy jestem wystawiony na długotrwały wpływ czegoś co według mnie wartości nie ma albo bardziej bezpośrednio jest głupie/destruktywne/złe/nudne

To zdanie w rzeczywistosci i bez oklamywania siebie brzmi: 'Co sie dzieje, kiedy dlugotrwale mysle w konkretny sposob o czyms, co nie ma wartosci i jest glupie?'. Destrukcyjny dla Ciebie mozesz byc tylko i wylacznie Ty. Nie zwalaj odpowiedzialnosci na cos glupiego i nudnego za Twoj stan emocjonalny. Znowu oklamujesz sie i karmisz swoje wkurwione ego tym, ze to jakas blahostka robi Ci krzywde, kiedy tak naprawde chcesz w ten sposob odrzucic siebie nieodpowiedzialnego za siebie. Zamiast wziac odpowiedzialnosc za ta czesc siebie i pracowac nad nia, Ty chcesz ja odrzucic wymowkami, ze cos Cie wkurwia, a Ty sam sie wkurwiasz. Ta implozja gniewu jest mechanizmem obronnym.

Ostatnio dlugo myslalem nad tym i nawet doszedlem do jakis tam swoich wnioskow, ze gniew i szerokopojete cierpienia jest darem. Gniew zawsze nam o czyms przypomina. Za kazdm razem gdy odczuwamy gniew, zlosc, bol, cierpienie to jest znak, ze musimy nad soba pracowac i jest to mechanizm obronny, ktory ma nam przypomniec ze nie bierziemy odpowiedzialnosc za jakas czesc siebie i chcemy to przykryc roznymi wymowkami.

Jeszcze o tej empatii póki pamiętam do czego chciałem nawiązać. Napisałem o niej w czasie przeszłym bo... to pewnie materiał na inny topic ale nie odczuwam emocji zbyt często. To zapewne bardzo oczywista cecha (przypadłość?) i jakoś się nazywa ale jestem niewrażliwy na bodźce emocjonalne o niskim natężeniu. Brzmi niepokojąco ale... hmmmm nie jest. Po prostu moja amplituda uczuć jest bardzo niska. Rzadko skaczę z radości ale też nie miewam depresji. Nie ma w tym jakiegoś zimna. Pewnie odczuwam bardzo podobnie do większości społeczeństwa ale wariancja moich uczuć jest bardzo mała. Na moim grafie szczęścia/nieszczęścia nie ma zbyt wielkich swingów. Naturalnie śmieję się z dowcipów, odpowiadam uśmiechem na uśmiech czy ewentualnie pogrążam w smutnej refleksji na pogrzebie ale wtedy i tylko wtedy gdy dowcip był dobry, uśmiech szczery, a w trumnie leży ktoś kogo w jakiś sposób ceniłem, lubiłem lub kochałem.

Swobodnie operujesz pojeciami 'emocja i uczucie'

Depresja to stan emocjonalny. Milosc to uczucie.

Emocja - zalezna, wynikajaca z przekonan, oczekiwan
uczucie - niezalezne, zawsze wynikajace z tu i teraz

Przeszkadza to jak jest? Nie wiem wlasciwie o co pytasz.

Poza tym gdy problemem jest jakaś rzecz a nie człowiek to nie mam oporów przed jej zmienianiem i wszystko jest rozwiązywane insta. Niestety występowanie tej 'implozji gniewu' czasami jest nieuchronne, nastąpiło dzisiaj i stąd ten zakładany nieco pod wpływem emocji topi

Tak, jak pisalem. Zadna rzecz nie moze byc wkurwiajaca i nigdy nie moze byc problemem. Stan sie obiektywnym obserwatorem i spojrz na to, co Cie wkurwia. Zastanow sie czy to ta rzecz Cie wkurwia, czy Ty sam sie wkurwiasz, bo myslisz o tym w konkretny sposob. Generalnie znowu zwalasz odpowiedzialnosc na wszystko, tylko nie na Ciebie.

Odnioslem sie do rzeczy, ktore zwrocily moja uwage. Cala reszta na pewno napisze Lechu:)


ilidek
Joined: 06.07.2010

Lech:

Czyli co robisz? Olewasz dana osobe zeby zachowac spokoj i odciac sie od zrodla gniewu? Przeciez to jest ewidentna utrata odpowiedzialnosci:

Średnio widzę tutaj powiązanie z odpowiedzialnością. Mamy osobę która nie jest dla nas ważna, taki typowy random który nas wkurwia. Mamy dwie opcje albo go olać albo próbować go "naprawić", wiadomo ludzie nie lubią być uszczęśliwiani na siłę więc zacznie nam dopieprzać. W przypadku odcięcia się od takiej osoby mamy święty spokój. Te rozwiązanie jest bardzo dobre w real life ze względu na to że sam je używam :D A tak poważniej to warto rozmawiać o takich rzeczach jeśli jakaś osoba dla nas naprawdę się liczy, przy randomach to starta czasu i nerwów.

Autor:

Tak czy inaczej, jako, że problem nie jest do końca zdefiniowany i nie jest specjalnie dotkliwy to nie traktujcie tego jak błagalną prośbę o pomoc. Chcę zwyczajnie dowiedzieć się czy i co na ten temat myślicie oraz czy doświadczaliście/doświadczyliście/doświadczacie czegoś podobnego, względnie jeśli wypowie się tutaj Leszek to chętnie zapoznałbym się z jego interpretacją i ewentualnymi odnośnikami do powiązanych z problemem konceptów.

Po małym odczuwaniu emocji innego zakończenia się nie spodziewałem :D Brak odczuwania silnych emocji jest powiązany z tym że odbieramy większość rzeczy jako mało istotnych i mamy krótko mówiąc wyj.bane. Sam mam zawsze rozkminy na temat melancholijniej nastroju, czuję się taki nijaki i nic nie ma większego znaczenia, nie jest źle ale dobrze też nie jest, jest nijako.


lechrumski
Joined: 21.12.2008

ilidek,

Średnio widzę tutaj powiązanie z odpowiedzialnością. Mamy osobę która nie jest dla nas ważna, taki typowy random który nas wkurwia. Mamy dwie opcje albo go olać albo próbować go "naprawić", wiadomo ludzie nie lubią być uszczęśliwiani na siłę więc zacznie nam dopieprzać. W przypadku odcięcia się od takiej osoby mamy święty spokój. Te rozwiązanie jest bardzo dobre w real life ze względu na to że sam je używam A tak poważniej to warto rozmawiać o takich rzeczach jeśli jakaś osoba dla nas naprawdę się liczy, przy randomach to starta czasu i nerwów.

Nie chodzilo mi o odpowiedzialnosc za druga osobe ale za siebie. Juz sam gniew jest utrata odpowiedzialnosci bo cos Cie musi rozgniewac. A skoro cos moze Cie rozgniewac to nei masz kontroli nad swoim gniewem czyli swoim stanem emocjonalnym. Utrata odpowiedzialnosci albo kroktowzrocznym rozwiazaniem jest dla mnie odciecie sie od zrodla gniewu. Oczywiscie nie ma w tym nic zlego, ale chodzi o to zeby zastanowic sie co w Tobie spowodowalo ze sie rozgniewales. Nie chodzi o ocenianie tego ze Lynx odcina sie od zrodla gniewu - pewnie zrobilbym tak samo i jednoczesnie przeanalizowal ta sytuacje zeby gniew wiecej tam nie powstal. Inaczej tracisz wolnosc bo stajesz sie niewolnikiem tego ze ktos moze Cie rozgniewac zamiast czuc sie tak jak Ty chcesz.

Po małym odczuwaniu emocji innego zakończenia się nie spodziewałem Brak odczuwania silnych emocji jest powiązany z tym że odbieramy większość rzeczy jako mało istotnych i mamy krótko mówiąc wyj.bane. Sam mam zawsze rozkminy na temat melancholijniej nastroju, czuję się taki nijaki i nic nie ma większego znaczenia, nie jest źle ale dobrze też nie jest, jest nijako.

O nie tu sie nie zgodze. Piszesz o nastroju ktory jest przejsciowy i mija. Ja pisze o czyms znacznie glebszym czyli blokowaniu konkretnych emocji ze wzgledu an przekonania o samym sobie. Np wezmy goscia z poteznym meskim ego np walczacy w klatkach ktory uwaza ze smutek czy strach sa dla bab. Taki gosc nie bedzie przezywal tych emocji ale bedzie je transformowal w gniew czy stres uderzajac tym samym w swoj organizm i zaburzajac rownowage emocjonalne. Nie mowie o tym czy to jest dobre czy zle - rzecz wzgledna - chodzi mi bardziej o sam koncept. Jak uwazam siebie za twardziela to nie zrobie pewnych rzeczy i nie przezyje pewnych emocji a wiec Twoja opinia na swoj walsny temat moze (nie musi) warunkowac przezywane emocje

pozdro


ilidek
Joined: 06.07.2010

Nie chodzilo mi o odpowiedzialnosc za druga osobe ale za siebie. Juz sam gniew jest utrata odpowiedzialnosci bo cos Cie musi rozgniewac.

Thats the point. Nie zakwestionowałem istnienia gniewu.

Piszesz o nastroju ktory jest przejsciowy i mija. Ja pisze o czyms znacznie glebszym czyli blokowaniu konkretnych emocji ze wzgledu an przekonania o samym sobie. Np wezmy goscia z poteznym meskim ego np walczacy w klatkach ktory uwaza ze smutek czy strach sa dla bab. Taki gosc nie bedzie przezywal tych emocji ale bedzie je transformowal w gniew czy stres uderzajac tym samym w swoj organizm i zaburzajac rownowage emocjonalne. Nie mowie o tym czy to jest dobre czy zle - rzecz wzgledna - chodzi mi bardziej o sam koncept. Jak uwazam siebie za twardziela to nie zrobie pewnych rzeczy i nie przezyje pewnych emocji a wiec Twoja opinia na swoj walsny temat moze (nie musi) warunkowac przezywane emocje

Będę musiał popracować u siebie nad przekonaniem że jestem kastratem emocjonalnym bo mimo iż nie chcę takiego przekonania czuję że gdzieś w głębi głowy mi siedzi, pozostaje jak się jego pozbyć. Co zaś do bycia twardym to ja ostatnio piastuję sobie przekonanie że jestem c.pą (kobiecym organem :D) w stosunku do kobiet bo zacząłem mówić "komplementy" chociaż mój zadziorny charakter dalej jest obecny w tych komplementach.


lechrumski
Joined: 21.12.2008

Będę musiał popracować u siebie nad przekonaniem że jestem kastratem emocjonalnym bo mimo iż nie chcę takiego przekonania czuję że gdzieś w głębi głowy mi siedzi, pozostaje jak się jego pozbyć. Co zaś do bycia twardym to ja ostatnio piastuję sobie przekonanie że jestem c.pą (kobiecym organem ) w stosunku do kobiet bo zacząłem mówić "komplementy" chociaż mój zadziorny charakter dalej jest obecny w tych komplementach.

Ja bardzo cenie sobie wolnosc i to ze moge powiedziec komplement a moge go nie powiedziec, inaczej bylbym niewolnikiem zasad, regulek i wlasnych przekonan a tego bym nigdy nie chcial.

Swoja droga niedlugo bede w wawie to sie doezwe;)

pozdr


ilidek
Joined: 06.07.2010
mgrudzie
Joined: 22.03.2009

ciekawy temat, po czesci odnosi sie tez do mnie. zastanawiam sie jaki wplyw na mnie ma kumulowanie gniewu w srodku i unikanie konfrontacji/klotni z innymi.

moze cos Leszku opowiedzialbys w srode o tym


lechrumski
Joined: 21.12.2008

Napisane przez mgrudzie
ciekawy temat, po czesci odnosi sie tez do mnie. zastanawiam sie jaki wplyw na mnie ma kumulowanie gniewu w srodku i unikanie konfrontacji/klotni z innymi.

moze cos Leszku opowiedzialbys w srode o tym

Mowilem o tym na treningu w zeszla srode - zreszta ogolnie poruszylem tam mase konceptow o ktorych wczesniej nie bylo mowy wiec zapraszam a razie dalszych pytan daj znac. Kilka kolejnych treningow na pomoze Ci z tego typu problemem bo teraz czas m.in. na mechanizmy obronne

pozdr