Witam,
dzięki za odpowiedzi, ale chyba trochę co niektórzy niepotrzebnie sie na mnie wyżywają, jakieś frustracje mają? 
Dobra, a tak poważnie, rzeczywiście moje wyniki przemawiają za tym, ze mam jakieś podstawowe braki. Przyznam, że jest sporo kwestii, które wydają się podstawowe i ja ich nie rozumiem, choćby pojęcie EV. Czytałem różne objaśnienia z przykładowymi wyliczeniami, ale mimo wszystko jakoś to było dla mnie nieprzystępnie wyjaśnione, a obecnie studiuję inżynierie oprogramowania i naprawdę jestem w stanie zrozumieć bardziej zawiłe kwestie. Może ktoś by podesłał link do strony gdzie jest to dokładnie opisane, bo to co znalazłem na pokerstrategy com, jakoś do mnie nie przemawia.
Moje problemy z przegrywaniem wiążą się głównie z tym, że często dobrze mi idzie, cegiełka po cegiełce sobie zbieram żetony, aby nagle w jednym rozdaniu stracić wszystko. Często np. przez nieudany blef. Z blefami ja mam przynajmniej tak, że jak się nie udają to są zazwyczaj bardziej kosztowne, niż zyski z udanych blefów. Bo często jednak musisz zainwestować większą sumę w blef, aby wystraszyć przeciwnika, jeżeli się uda to zyskujesz tylko tych kilka żetonów na stole, a jak się nie uda to tracisz zdecydowanie więcej, a każdemu chyba czasami się nie udaje. Jak unikać takich sytuacji, przecież wiadomo, że od czasu do czasu trzeba blefować i nie zawsze to wyjdzie.
Oczywiście można też dużo zarobić przez stawianie pułapek, wtedy odwrotnie, mało ryzykujesz a dużo zyskujesz. No ale u mnie najwyraźniej jakoś się to nie równoważy.
A propos rozdań, mam np. takie jedno. Jesteś na BB masz As 4 NIE w kolorze, jeden koleś tylko sprawdził, a Ty nic nie postawiłeś bo w gruncie rzeczy nie masz wyjątkowo silnego układu. Ale na flopie pojawia się As 4 w jednym kolorze i 6 w innym kolorze. Pierwsza decyzja należy do Ciebie. Co robisz? Zakładając, że nic nie wiesz o kolesiu.
Ja bym obstawil 3 razy obecny pot, a koleś na to odpowiada all inem. A Ty aby sprawdzić musisz użyć wszystkich żetonów jakie masz.Co robisz?
Koles może być wariatem, który blefuje, albo ma na rece np. dwie szóstki, albo As i 6, albo ma ciąg do koloru, i do strita z obu stron, czyli ma jakieś 9 outów.
Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że jeżeli blefuje to kij mu w oko, jest też mało prawdopodobne, że akurat ma dwie szóstki, lub As 6 choć możliwe, a jeżeli ma drawa, to mogę się mylić, ale chyba mimo wszystko ja mam przewagę, delikatną ale jednak. Czyli zatem na dłuższą metę więcej takich rozdań wygram niż przegram, no ale z drugiej strony - i tu chyba pojawia się temat EV i pokrewne - czy moja minimalna przewaga upoważnia mnie do zaryzykowania tak dużej sumy? No ale z drugiej strony koleś zaryzykował a Ty masz przewage, to mam się dać wystraszyć z dwoma parami?
Ja sprawdziłem i koleś dostał na turnie dopełnienie do strita, a ja już nic nie dostałem i przegrałem.
Albo inne rozdanie. Jesteś na poz. UTG masz na ręce As K w kolorze, stawiasz dużo, np. 4 razy BB. Koleś za Tobą sprawdza. Na flopie pojawia się 5 i dwa króle. Masz trójkę króli i mocnego kickera, stawiasz kolejny raz dużo. Koleś robi all ina. Już nie chce mi się zagłębiać teraz w przewidywania co koleś ma na ręku, ale wydaje się oczywiste, że sprawdzasz takiego allina. No i okazuje się, że koleś miał na ręce dwie piątki i ma fulla.
No i właśnie w takich sytuacjach tracę najwięcej, zdecydowanie więcej niż zyskuję, bo jeżeli to ja mam najlepsze karty to koleś zazwyczaj spasuje, albo się nie często nabierze specjalnie na pułapkę.
A jak Wy byście rozegrali takie rozdania.
Druga sprawa, czy ktoś zna jakieś oprogramowanie, w które mogę sobie wpisać różne układy i sprawdzić, który ma przewagę nad którym. Jak np. ta sytuacja, że koleś ma drawa do kolora i do strita z obu stron, a ja mam dwie pary.