Blogi!!! Blogi!!! Blogi!!! - New design
Prawda jest brutalna. Nie masz bloga - nie istniejesz. Brak wpisów jest pewniejszym dowodem tragicznej śmierci autora, niż urzędowy dokument.

Przepraszam za te tytuły, po prostu Tora! Tora! Tora! bardzo utkwiło mi w pamięci i nie mogę się otrząsnąć. Każdego dnia pojawiają się nowe wpisy w Waszych blogach. Piszecie o swoich sukcesach i porażkach, a także sprawach niezwiązanych z pokerem. Jak co dwa tygodnie, postarałem się wybrać i zaprezentować Wam kilka najciekawszych blogów. Mam nadzieję, że nowa szata graficzna, zapożyczona z turniejowych sukcesów przypadnie Wam do gustu. Dzięki niej jeśli blog któregoś z graczy Was nie zainteresuje, to szybko będziecie mogli przejść do następnego. Nowością są linki do Ludzi, wystarczy kliknąć na nazwę gracza w jego profilu.
Blog:
Livin' la Vida Loca
Na PokerStrategy od:
30.11.2008
Liczba postów: 41
Komentarze: 1
buenaracha
Niestety z bliżej nieznanych powodów piękno nie zagościło na długo na PokerStrategy. Na szczęście Magda jest bardzo sumienną osobą i postanowiła kontynuować bloga, z czego się bardzo cieszymy. Ma do opowiedzenia nam wszystkiem wspaniałą historię i wprost nie mogę doczekać się kolejnych wpisów w jej blogu. Mam nadzieję , że obecność w tym newsie ją do tego zmotywuje. Poza tym możecie również liczyć na liczne historie ze świata bukmacherki. Nasza była/niedoszła adminka zna świat zakładów sportowych od podszewki i może uświadomić nieuświadomionych, że nie wszystko odbywa się w takich firmach w przejrzysty sposób. Przykładem może być to, że po dostaniu bana, nigdy nie dostajesz uzasadnienia. Zapraszam Was do zapoznania się z fragmentem jej historii, fascynujące czyż nie?
Pochodzę z Polski południowo - wschodniej czyli najbiedniejszego
regionu, do tego z małej wioski i ze skromnej rodziny. Mój Tatuś, jak i
wiele innych osób za czasów komuny, musiał wyjechać za granicę "za
chlebem". I to właśnie on zaszczepił we mnie ciekawość świata jak
również uświadomił mi, że znając tylko polski, raczej nie wiele uda mi
się w życiu zrobić.
Już w szkole podstawowej byłam w pełni świadoma, że nie chcę by moje
życie wyglądało tak jak innych mieszkańców mojej wioski, czyli nudna
praca, ślub z sąsiadem bo to go cała rodzina zna i taki dobry chłopak..
zero perspektyw, liczenie czy starczy do pierwszego na podstawowe
potrzeby, a jedyna rozrywka to wypicie piwa po niedzielnej mszy pod
jednym z nielicznych sklepów.
Mimo szczerych chęci, miałam nie wiele mediów, jak pewne niektórzy
wiedzą, nauczyciele języków obcych wysyłani byli w owych czasach do
małych wiosek w ostatniej kolejności.
Jednak w wieku 14 lat rozpoczęłam naukę w jednym z ogólniaków, gdzie
miejsce było tylko w klasie z zaawansowanym angielskim. Zdecydowałam
się i nie mając pojęcia o tym języku, jak można było się spodziewać,
ledwo zaliczyłam przedmiot. Później jednak ostro wzięłam się za robotę
i było już tylko lepiej.
W czwartej klasie liceum trzeba było złożyć dokumenty na studia.
Jakież było rozczarowanie w mojej rodzinie kiedy okazało się, że nie
pójdę w ślady mojego licznego kuzynostwa i będzie to psychologia a nie
prawo.
Nie mogłam się doczekać wyjazdu do dużego miasta. Ponieważ byłam
laureatem olimpiady, nie musiałam zdawać na studia, miałam już indeks
zapewniony. Tuż po ostatnim egzaminie maturalnym, i dwa tygodnie po 18
urodzinach wyjechałam na wakacje do Hiszpanii.
Dokładnie było to 4 czerwca 1999 roku.
Oczywiście była to podróż autokarem, najpierw dwa dni jazdy, a po
drodze przystanek w Cannes i Monte Carlo. Byłam zafascynowana tym co
widziałam!!!
W końcu dotarliśmy do celu, miejscowość Lloret de mar 70 km od Barcelony na hiszpańskim wybrzeżu.
Myślałam, że trafiłam do raju. Najbardziej zafascynowały mnie palmy i
błękit morza, którego nigdy wcześniej nie widziałam. Takie widoki do
tej pory widziałam tylko na filmach i na opakowaniach batonika Bounty.
Staram się opisać Wam to wszystko w taki sposób w jaki w tym czasie myślałam, czyli oczyma 18 letniej dziewczyny.
Jak się później okazało, mój raj nic nie miał wspólnego z prawdziwą Hiszpanią, jednak dla mnie było to coś wspaniałego.
Niestety mój pobyt w tym raju miał trwać zaledwie tydzień, a ja
chciałam tam zostać na zawsze!!! Szczęście mi sprzyjało, zaprzyjaźniłam
się, z opiekującą się moją grupą pilotką Kasią. Dzięki temu właśnie...
Blog:
FL-donkey builds a bankroll
Na PokerStrategy od:
11.04.2006
Liczba postów: 3301
Komentarze: 24
mcmoe
Są tacy gracze na forum, których kojarzę, bo wiem, że są z nami prawie od samego początku, ale o których za dużo nie wiem. Mam nadzieję, że ten blog sprawi, że ulegnie to zmianie. Jego świetne analizy rozdań i głos zabierany w dyskusjach pozwala przypuszczać, że ma się do czynienia z kimś, kto zjadł zęby na FL. Z radością więc przeczytałem pierwszy post na jego blogu i liczę na to, że będzie ich bardzo dużo, bo sądzę, że można się od niego sporo nauczyć.
Witam,
Postanowiłem znowu trochę aktywnie pograć w pokera i zacząłem budowac
bankroll. w maju tego roku gralem jeszcze na limicie 3/6 z shotami na
5/10, ale pewnym momencie mialem za malo czasu i postanowilem zakonczyc
aktywna kariere pokerowa i zrobilem pelny cashout.
Jednak caly czas po cashoucie donkowalem sobie po mikrolimitach i
wyciagalem kase z kont jesli kwota przekraczala 400$. zostawialem sobie
50$ i zaczynalem od poczatku.
cztery tygodnie temu znowu zrobilem cashout i zaczalem ponownie od 50$.
jednak tym razem ma byc inaczej. chce ugrac bankroll ktory mi bedzie
pozwalal grac na 2/4 i 3/6.
Chwilowo mam okolo 410$ i grinduje na .5/1 6max. limit ten zaczalem
grac z startowym bankrollem 350 big betow i na razie gralem dwie sesje
po ~1000 rozdan. nastepny cel jest ugranie 700$ i shot na 1/2.
o to jeszcze moj aktualny wykres z .5/1:
Po rozegraniu nastepnej sesji wkleje pare ciekawych rozdan.
Pozdrawiam!
Blog: Nie gram do przyszłego roku
Na PokerStrategy od:
05.01.2008
Liczba postów: 3027
Komentarze: 31
Nie chcę być ironiczny, ale lektura tego bloga pokazuję, że Ci którzy grają w pokera są wielkimi fishami, leszczami i w ogóle są niefajni. Prawdziwą sztuką jest nie grać w pokera. Pozwala osiągnąć to najwyższy stopień zjednoczenia z karmą, dzięki czemu zyskujesz szansę na zostanie nowym wcieleniem Buddy. Jeszcze taki w newsie o turniejach pisze, że powinienem napisać o jego braku, którego tak naprawdę nikt nie zauważył. Jestem bardzo ciekaw dalszego rozwoju tego bloga i tego, czy przerwa pomoże osiągnąć zamierzone cele.
Krótkie podsumowanie listopada: wygrałem 1200 $, jednak wskaźnik ROI
sięgnął -40%. Jednym słowem downswing, bo tak słabych wyników
finansowych nie miałem od początku roku. Paradoksalnie statystyki były
bardzo dobre - przy 51 rozegranych turniejach 18% to ITM. Ogólnie
powinienem być zadowolony - w sumie co drugi turniej kończyłem na
pozycji middle late (33%) lub late (14%). Gwoździem do trumny okazały
beznadziejne występy na stołach finałowych - na cztery takie występy
zająłem miejsca 9, 8, 9, 9. Raz było też miejsce 11. (mówię o
turniejach z pulami nagród 5-10K). Nie mam zamiaru się żalić, ale
przynajmniej w 2 na 5 przypadków odpadałem po 3-outowych suckoutach.
Jednak z uwagi na to, że nie odnotowałem żadnego dobrego wyniku,
musiałem się zadowolić nagrodami pocieszenia (jaka jest struktura
wypłat na FT, nie muszę przypominać...), które nie pokryły inwestycji w
turnieje.
Blog: W pogoni za diamentem 2 🙂
Na PokerStrategy od:
04.11.2007
Liczba postów: 590
Komentarze: 32
lukasz728
Nie wiem czemu ale po przeczytaniu pierwszego posta, na usta zaczął mi się cisnąć od razu uśmiech. Coś tam kojarzyłem, ale nie wiedziałem skąd. MoroP znalazł linka do starego blogu i wtedy wszystko stało się dla mnie jasne. Dlatego to umieszczone zostały dwa linki. Warto odwiedzić również pierwszą wersję bloga, by zobaczyć jak bardzo zmieniło się PokerStrategy w ciągu roku. Wtedy nad jednym fishem pochylało się prawie całe forum, wszyscy się znali i panowała magiczna, rodzinna atmosfera. Nie znaczy to bynajmniej, że teraz jest gorzej, wolę forum teraz, pełne bardzo ciekawych ludzi i interesujących tematów. Zawsze znajdzie sie partner do rozmowy. Okres tego bloga to były początki mojej obecności tutaj i zdałem sobie sprawę z tego, dlaczego dosyć rzadko się wypowiadałem, po prostu bałem się, że nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Teraz widzę, że był to błąd, bo zadając pytania można się bardzo dużo nauczyć. Te wszystkie off topy i tematy z dowcipami pozwalają wdrożyć się w forum tym wszystkim , którzy dopiero zaczynają przygodę z pokerem. Wróćmy jednak do naszego bohatera, myślę, że treść posta mówi sama za siebie i że wszelki dodatkowy komentarz jest tu zbyteczny.
Witam
Czy ktoś wie co może oznaczać ten tytuł?
Simo pewnie wie, fizoloff pewnie wie
i reszta starej brygady pewnie też wie
Dla tych którzy nie wiedzą już tłumaczę.
Dawno dawno temu był sobie chłopak który zaczynał swoja przygode z
pokerem, był młody i głupi i myślał, ze Phil Ivey moze mu karty tasować.
Dużo gadał, chociarz niezbyt często do rzeczy, aż pewnego pięknego dnia postanowił zdobyć diamentowy status grając SSS na nl10
Otworzył więc blog który nazwał wielemówiącym tytułem:
'' W POGONI ZA DIAMENTEM''
Niestety niedługo trwała ta pogoń, skonczyła się w około tydzień, a chłopak ten swoimi poczynaniami pozostawił na sobie cień który do tej pory jest widoczny nawet w bardzo słoneczny dzień.
Chyba już wiecie kim był ten chłopak.
Niestety to byłem ja
Od tego czasu zazwyczaj tylko czytam forum, nie wypowiadam się za dużo, wiem, ze dla niektórych od tego momentu moje słowa niewiele znaczą.
Ale czas to zmienic i mam nadzieję, ze mi to się uda.
Dlaczego?
Dlatego, ze mimo ze wiele bym zmienił na tym forum, jest to jedyne
forum o pokerze na które zaglądam, bo tu mimo wszystko wiem, ze znajdę
profesjonalną odpowiedź na moje wszelkie pytania.
OK to tyle moich żali, teraz coś o mojej karierze pokerowej
Od początku mojej przygody z pokerem grałem praktycznie tylko i
wyłącznie SSS, szacuję ze SSS rozegrałem okolo 500k rąk, na różnych
limitach, a największym limitem na jaki wskoczyłem był nl100.
Grając tyle rąk dlaczego tylko nl100?? Ponieważ nigdy, powtarzam NIGDY
nie trzymałem się zasad BM, zawsze kusiły mnie wyższe limity i zawsze
przechodziłem wyżej zbyt wcześnie. A gdy dopadał mnie downswing nie
schodziłem nizej licząc, ze przyjdzie korekta na plus, niestety
zazwyczaj nie przychodziłai spadałem znów na nl10 i tak wkółko.
Po pewnym czasie przyszedł czas na FL i nie powiem, szło mi całkiem
nieźle, od micro doszedłem do .5/1 i FL zaczeło mnie nudzić, z
pokerstars przeszedłem na FTP i grałem tam długi długi czas, ale
niestety w koncu powoli zacząłem iśc w dół.
Aha w między czasie przygoda na
betfair i NL, przez pewien czas grałem tam nawet nl50, a nawet zrobiłem
shota na nl100, ale pierwsza ręka AA i nadziałem się na seta 333
I od tego momentu przeszła mi chęc grania na nl100
Tak toczyła się moja kariera raz do góry, raz do dołu czasem nawet robiłem cashouta, ale nie była to zazwyczaj zbyt duża kasa.
To było by na tyle żeby zacząć, jutro cześć druga.
Pozdrawiam
Kolejny blog gracza, który jest z nami baardzo długo. Każdy wpis jest wyjątkowy i myślę, że warto się z nimi zapoznać i poświęcić trochę czasu. Jedyną ich wadą jest ich rozmiar, choć z drugiej strony jest to jednak zaleta, bo są świetnie napisane. Mnie na łopatki powaliło to:
Przed kompletnym ześwirowaniem uratowała mnie zapomniana już wizyta u dentysty.
Autor jest bardzo ciekawym człowiekiem i posiada niezwykłe poczucie humoru. Polubiłem go, gdyż podobnie jak ja uwielbia oglądać House'a.
Na każdego przychodzi pora.
„Pisanie bloga jest mi w zupełności do niczego nie potrzebne. Może kiedyś”
Tak sobie powtarzałem po przeczytaniu każdego wartościowego wpisu na
różnych blogach tego forum. Teraz jest to kiedyś. Przy okazji okrągłej
rocznicy mojego krótkiego żywota. Kiedy zacząłem pisanie zdałem sobie
sprawę, że mogłem równie dobrze zrobić to już wczoraj, przedwczoraj
miesiąc temu, rok…
Jest wiele rzeczy w moim życiu, po których sam do siebie mam pretensje:
Mogłem to zrobić już wcześniej…
Dlaczego nie zrobiłem tego w zeszłym roku?
Żeby w tej kwestii nie użalać się nadmiernie przyszedł dzisiaj ten
dzień, w którym rozpoczynam prowadzenie własnego kącika do przemyśleń.
Pionierzy zazwyczaj osiągali najwięcej,. Oglądając pasywnie rozwój
blogów na forum zdałem sobie sprawę, że ciężko będzie teraz się czymś
wyróżnić.
Zadałem sobie jakiś czas temu pytanie czy ja właściwie chce zostać wyróżniony.
Nie raz próbowałem się oszukiwać. Odpowiadałem sobie: „Nie nie potrzebuje tego”
Faktem jest jednak, iż natura ludzka ma to do siebie, że Ciężko ją oszukać.
Pozostaje kwestia, kto jak bardzo czuje się „ludzki”
Jest parę opcji czym mógłbym się wyróżnić. Wrzucać swoje
ponadprzeciętne wyniki jak z zera zrobiłem grubą kasę. Ludzie mogliby
podziwiać jaki to jestem wyjątkowy, budując jednocześnie moje i tak już
rozbudowane ego. To był plan A
Pogram sobie intensywnie miesiąc rozbuduje się potężnie powrzucam
wykresiki, które walą w górę i wszystko będzie cacy. Ktoś z nikąd
pierwszy post bloga, rewelacyjne wyniki. Koleś musi być dobry. Będę tu
częściej zaglądał.
Taki miałem plan początkowy, jednak z bardzo prostej przyczyny tego toru nie wybiorę:
Nie osiągnąłem w zeszłym miesiącu żadnych kosmicznych wyników.
Rozwijając temat: tak bardzo skupiłem się na tym celu, że zapomniałem czym tak naprawdę jest dla mnie poker.
Tutaj możesz wstawiać swoje ręce:
