Zaktualizowano 13 mar 26 przez

No tilt - część 2

» KOLUMNA

 

No tilt część 2

od MiiWiin

W zeszłym tygodniu (idź do pierwszej części artykułu)
zajęliśmy się tematem "tiltowania" i wskazaliśmy, jak tego stanu uniknąć. Skupiliśmy się na optymalnym przygotowaniu i nastawieniu oraz wyborze odpowiedniego stołu do
gry.

Dzisiaj omówimy zasadę
"limitu bólu", jak również problematykę zarządzania kapitałem i wpływu
tych czynników na zachowanie na tilcie. Poświęcimy także
trochę miejsca na inne, powiązane zagadnienia.

Ponownie radzimy: w sekcji Psychologia i dydaktyka
znajdziesz pięcioczęściową serię artykułów na temat tiltu od
naszego psychologicznego doradcy i wykładowcy Roberta Langera: do sekcji Psychologia i dydaktyka

LIMIT BÓLU

Jeśli sądzisz, że może ci się przydarzyć
wpadnięcie w tilt, pomocne jest często ustalenie sobie pewnego limitu, przy przekroczeniu którego opuszczasz stół.

Nie ma to nic wspólnego ze swingami: "to nie mój dzień, ciągle mam pecha..." oczywiście się nie liczy.

Jeśli ktoś potrafi kontrolować tilt i unikać go, może
oczywiście kontynuować grę. Ale któż jest w stanie
całkowicie uniknąć tego problemu po serii porażek? Czy naprawdę grasz wtedy zgodnie ze swoimi możliwościami?

Wyda się to być może daleko posuniętą ostrożnością, ale uważam limit trzech stacków za sensowny. Ja sam nie jestem zbyt podatny na tilt, lecz mimo to
stosuję się na wszelki wypadek do tej reguły. Jeśli w ciągu jednej sesji straciłem więcej niż 3
stacki, kończę ją!

I nie chodzi tu o to, czy po prostu gram
dziś źle, czy też mam pecha. Zawsze może się zdarzyć, że już na
początku sesji natknę się z królami na asy, przegram, trzymając
niższą trójkę lub zbankrutuję, mając przy niepodbitej puli dwie
najwyższe pary przeciwko stritowi. I mogę być święcie przekonany, że
wszystkie ręce rozegrałem prawidłowo. Sądzę, że były to złe set upy albo
bad beaty. Nie mam na to oczywiście wpływu, wiem, jak te sytuacje ocenić
i zdaję sobie sprawę z tego, że są częścią gry.

Zadaję sobie jednak pytanie: jak to się stało, że przegrałem swojego
czwartego czy piątego stacka z rzędu? Nawet gdyby trzy razy obarczyć winą po
prostu pech, to czy przy czwartym razie wciąż będę grał swoją A-game? Czy będzie miało na mnie wpływ to, że jestem trzy stacki do
tyłu? Czy zacznę inwestować w słabe karty więcej, niż to jest warte? Czy chcę
na siłę dopomóc swojemu szczęściu? Co stoi na przeszkodzie, by
przerwać sesję, przeanalizować jeszcze raz rozdania i zacząć od
początku za jakiś czas, już z nowym zapałem?

Ciężko jest po trzech tak dotkliwych stratach grać dalej swoją A-game. Może i nie jest to oczywisty tilt.
Mogą to być raptem podrzędne decyzje dotyczące zagrań przed flopem,
których byś w stanie całkowicie wolnym od tiltu zapewne nie
podjął. Znalazłeś się niepotrzebnie w trudnych sytuacjach, a
twój stack został ponownie zdziesiątkowany.

Jakże często zdarza się, że ktoś narzeka, ile to
miał pecha w danej sesji, po czym analizuje swoje ręce i sam stwierdza,
że ostatniego stacka stracił być może poprzez tilt. Powinien wtedy zabrzmieć dzwonek alarmowy. Jak przekłada
się na nasz współczynnik zysków utrata choćby
jednego stacka tygodniowo przez tilt? Oszczędzimy sobie tu
szczegółowych obliczeń, każdy może je wykonać sam dla siebie.
Czyż nie powinniśmy jednak starać się unikać takich sytuacji ze
wszystkich sił?!

Jeżeli zauważysz w swojej grze prawidłowość, iż
sesja, która rozpoczyna się utratą 3 stacków, pod koniec
kosztuje cię w sumie utratę jeszcze jednego czy dwóch
stacków, to wprowadzenie powyższej zasady może okazać się dla
ciebie bezcenne.

Takie rozwiązanie nie tylko ustrzeże cię przed
pasmami porażek w czasie sesji. Stanowi też swojego rodzaju wstępne
zabezpieczenie. Często słyszy się, że ludzie przegrali w sesji 10
stacków i są teraz sparaliżowani. Możesz spotkać się z takimi historiami na forum.

Ciąg dziesięciu przegranych stacków nie
może, moim zdaniem, wynikać jedynie z tego, że mamy
pecha. Jest niemal pewne, że związane to jest z odejściem od swojej zwykłej gry oraz z podejmowaniem decyzji przy braku odpowiedniej
koncentracji. Ja mam wszakże pewność, że mi się to nie
przydarzy. 

Nie dlatego, że uważam się za dobrego gracza. I
również nie dlatego, że wykazuję odporność na tilt. Po prostu
kończę grać po trzech przegranych stackach!

Wiem z góry, że najgorsze, co może mi się
przytrafić, to utrata trochę ponad trzech stacków (jeśli
spojrzymy na to z matematycznej strony, mogą to być nawet cztery stacki,
ponieważ odpuszczam grę dopiero po utracie ponad trzech).

Obawy, że mógłbym w ciągu jednego,
niefortunnego dnia stracić dużą część swojego kapitału, nie istnieją.
To swojego rodzaju mechanizm obronny, który mi na przykład
pomaga.

Tak samo nie skuszę się, by na tilcie sprawdzić po choćby jednym
straconym stacku. Załóżmy, że przegrałem tylko dwie ręce i zaczyna się we mnie powoli gotować. Wiem, że jeśli
stracę jeszcze jednego stacka, będę musiał przerwać sesję. Oczywiście
jest to dla mnie pewien rodzaj kary. Zakończenie sesji po tylko paru
rozdaniach nie jest dla mnie niczym przyjemnym (ale koniecznym).
Dlatego nigdy nie postawię swojego trzeciego stacka lekkomyślnie. Ta
zasada nauczyła mnie zresztą, żeby żadnego stacka nie obstawiać
lekkomyślnie. Jestem zmuszony grać swoją zwykłą grą! A jeśli
mimo to nie jestem w stanie skoncentrować się na grze, znajduje zastosowanie moja
zasada i kończę po trzech stackach.

Jeśli bliskie są komuś takie momenty, to proponuję
zastosować choć raz powyższą regułę. Gdy musisz przez mały tilt
przerwać sesję już na wczesnym etapie, starasz się później jak
możesz, by takiej sytuacji uniknąć.

ZARZĄDZANIE KAPITAŁEM

Zarządzanie kapitałem (bankroll management - BRM)
jest jednym z podstawowych warunków koniecznych, by odnieść
sukces jako pokerzysta. Na nic zdadzą się wyjątkowe umiejętności,
jeśli zbankrutuje się po postawieniu wszystkich swoich pieniędzy na
rękę z szansami, jak przy rzucie monetą. Oczywiście tak wyraźne sytuacje
raczej się nie zdarzają, ale w nieco łagodniejszej postaci jest to
niestety zjawisko dosyć częste.

Tutaj również nie chcemy wchodzić głębiej w
matematykę i tym podobne rzeczy, lecz zobaczyć, co BRM ma
wspólnego z naszym tiltem. Codziennie stosuj się do reguły: im bardziej
jesteś podatny na tilt, tym ostrożniejszy powinien być twój
BRM. Stwierdzenie to nie jest z pewnością nieprawdziwie, ale nie jest
też tak uniwersalne, jak by można było przypuszczać.

Wychodzimy tu z założenia, że każdemu może zdarzyć
się "normalny tilt". Naszym celem powinna być w tym przypadku
profilaktyka. Nie mogę tutaj poradzić każdemu, żeby grał 50-stackowy BRM, mając nadzieję, że wszyscy będą wolni od tiltu.

Każdy zdaje sobie sprawę, że przy ostrożnym BRM utrata jednego stacka nie jest tak bolesna,
jak przy bardzo agresywnym BRM. Musimy sobie jednak zadać pytanie: czy moje zarządzanie kapitałem wpływa na moje decyzje przy stołach?

Różnice między konserwatywnym a agresywnym BRM są
jasne: przy agresywnym szybko zwiększam limity, gdy idzie dobrze, muszę
też jednak równie szybko je zmniejszyć, jeśli stracę kilka stacków.
Wielu graczy nie może sobie z tym poradzić, myśląc o zejściu na niższy
limit jak o osobistej porażce. Natomiast przy zachowawczym BRM potrzeba
bardzo dużo czasu, by wejść na wyższy limit, można za to grać na nim
dłużej i przetrwać tam jedną czy drugą porażkę.

Co w takim razie jest lepsze? Oba rodzaje BRM mają
swoje wady i zalety. Jeśli doznaję przy agresywnym zarządzaniu ciężkiego
pasma porażek, muszę w miarę szybko zejść na niższy limit. Jeśli jednak
przy ostrożnym zarządzaniu przegrywam dużo na wyższym limicie,
straty są oczywiście znacznie większe. Czy czyni mnie bardziej odpornym
na tilt to, że na wyższym limicie zdarzy mi się przegrać 10
stacków?  

W dodatku jesteśmy narażeni na to, by postrzegać
nasze stacki jako mniej wartościowe. Mając np. 50-stackowy BRM,
można nawet w krótkim czasie przetrwonić parę stacków. Jest ich przecież aż nadto. Wmawiamy sobie, że nawet jeśli tiltujemy, to
nie kosztuje nas to zbyt wiele. Usprawiedliwiamy trwonienie
kolejnych funduszy. Po to mamy przecież ostrożne zarządzanie
kapitałem. Ale czy to naprawdę odpowiedni sposób?

Rozsądne wyjście to taki BRM, kiedy w
odpowiednim czasie zwiększamy, a jeśli trzeba, to również
obniżamy limity oraz gdy mamy niemalże całkowitą
pewność, że nie zbankrutujemy. Nie powinno się niepotrzebnie grać zbyt
długo na za wysokich, a już na pewno nie na zbyt niskich stawkach.
Jeśli odnosimy wrażenie, że BRM wpływa na naszą grę, powinniśmy zadać
sobie pytanie, w jaki sposób się to odbywa. Kiedy ryzyko tiltu
jest dla mnie większe? Gdy uważam, że każdy stack jest na wagę złota,
czy też wtedy, gdy jestem zdania, że mam ich pod dostatkiem? Czy nie
jest przypadkiem tak, że mniej tiltuję, gdy wiem, iż każda strata
stacka jest podwójnie bolesna? A może potrzebuję poczucia
bezpieczeństwa, jakie daje mi spory zapas stacków?

Nie istnieje oczywiście jedyna słuszna odpowiedź. Każdy musi sobie sam odpowiedzieć na powyższe pytania.

Jeszcze jedna kwestia: możemy połączyć względnie
agresywny BRM z naszym "limitem bólu", wiemy wtedy, że nie
możemy przegrać więcej niż 3 stacki oraz że każdy stack jest cenny i
nie powinno się lekkomyślnie ryzykować jego utraty. Czy nie czyni nas
to bardziej odpornymi na tilt, niż ostrożny 50-stackowy BRM?

BEZ PROWOKACJI

Niestety, wielu
graczy zbyt często wdaje się w agresywne potyczki na czacie. Po paru bad
beatach i kilku głupich komentarzach przeciwników
stwierdzasz, że miarka się przebrała. Wtedy zaczynasz odpowiadać tym samym.

Obrażanie, próba ośmieszenia przeciwnika i
wywyższanie własnej osoby. Nader często zdarzało mi się widzieć, jak
dochodziło do tego, że ludzie wymieniali się swoimi winrate tylko po to,
by pokazać, jakimi to są wspaniałymi graczami.

Czy dobrym posunięciem jest to, że wszyscy
zawodnicy wiedzą, iż jestem wygrywającym graczem? Dlaczego fish nie może pozostać fishem? Trzeba go obrażać i niejako zmuszać do
opuszczenia stołu po to, by na jego miejsce wszedł np. gracz TAG?

Muszę mu wypominać błędy i tym samym sprawić, że może stać się rozsądniejszym graczem?

Czy muszę zwymyślać kogoś, kto jest TAGiem, jeśli
szczęśliwie trafi mu się ręka, którą w takich samych okolicznościach
zagrałbym podobnie? Pytanie, które często zadasz sobie grając w pokera, brzmi: co ma dla mnie dodatnią wartość oczekiwaną? Czy tiltowanie na czacie jest +EV? Czy osiągam w ten sposób
przewagę?

Jeśli ktoś nie może się powstrzymać i zacznie zachowywać się agresywnie na czacie, to jak może jednocześnie na stołach skupić się na
swojej najlepszej grze? Nie jest to możliwe! Nikt mi nie powie, że
folguje sobie bez ograniczeń na czacie i nadal gra swoje. Kto obraża
innych, tiltuje i nie jest już w stanie podejmować dobrych,
przemyślanych decyzji.

Jak możesz temu przeciwdziałać? Wyłącz czat albo nie pisz niczego,
oprócz "niezła ręka" czy też przyjaznego
"cześć". Kto jednak zauważy, że mimo nałożonego na siebie "kagańca",
znowu staje się napastliwy, powinien podjąć bardziej zdecydowane kroki.
Jeśli masz zapobiegać tiltowi, to wyłącz czat i graj w pokera.

SAMOKONTROLA PO GRZE

Jeśli masz pewność, że grasz dobrze, możesz
sobie poradzić z chwilowymi upadkami i wzlotami i nie wpaść w tilt. Co
jednak, jeśli ktoś nie jest pewien swojej gry? Każdy zna te zasady, ale przytoczę je również tutaj:

  • 1. Poddaj ręce ocenie

    Daj ocenić swoje ręce, szczególnie
    w momentach, kiedy czujesz się niepewnie. Pójdź nawet o
    krok dalej: wymierz sobie karę za twoje ewentualne napady tiltu.
    Zapisz wszystkie ręce, przy których sporo przegrałeś i
    wstaw je na forum. Daj sobie wygarnąć, jakie to nieciekawe zagrania
    wykonałeś. Wtedy możesz się zastanowić: albo nie piszesz już na forum
    i tiltujesz dalej, albo też odpuszczasz sobie tiltowe zagrania, ponieważ
    w innym wypadku czeka cię ciągła krytyka.

    Czy jest to niekorzystne, jeśli inni
    członkowie zobaczą twoje źle rozegrane ręce? Nie! Ty się czegoś
    nauczysz i oni się czegoś nauczą. Nie musisz nikomu niczego udowadniać.
    Chcesz zostać odnoszącym sukcesy graczem. A to nie tylko kosztuje czas i wysiłek, ale również wymaga od czasu do czasu poświęceń.

  • 2. Nagrywaj filmiki

    Nakręć film, zamieść go na
    odpowiednim forum i przyjmij konstruktywną krytykę. Jeśli w filmie
    zagrałeś wyjątkowo źle, wstaw go tym bardziej!

  • 3. Daj sobie spojrzeć przez ramię

    Bycie obserwowanym przez innych graczy to
    bardzo dobra opcja. Obojętnie, kto patrzy ci przez ramię, już sam fakt,
    że musisz tłumaczyć przed kimś swoje zagrania, trzyma tilt z daleka od twojej osoby. Możliwe, że wypracujesz tak inny sposób
    gry, który bardziej ci odpowiada. Oczywiście musi to wtedy znaleźć odzwierciedlenie w przyszłych sesjach, kiedy grasz już sam!

WYPŁATA

Również wypłacenie pieniędzy może
zapobiegać tiltowi. Bardzo szybko można wpaść w negatywny
nastrój, jeżeli jest się przekonanym, że wszystko, co w czasie
gry wypracowałeś, stoi na szali i zaczynasz wyobrażać sobie bankructwo. Tego, że wiele się już w tym czasie nauczyłeś, nie
przyjmujesz do wiadomości. Liczy się tylko stan konta, a jeśli on
maleje, maleje też twoja pewność siebie.

Wypłać trochę pieniędzy i kup sobie coś
ładnego, najlepiej coś, co masz przy grze w pokera w zasięgu wzroku. Może nowy
monitor, nową klawiaturę (powstrzyma cię przed waleniem w nią ciągle
pięściami). Wiesz już, że jesteś wygrywającym graczem, ponieważ
nawet ten artykuł zdobyłeś jedynie grając w pokera - nie może więc
być tak źle.

» PODSUMOWANIE

Każdy powinien spróbować zadać sobie
pytanie, czy dotyczy go któryś z wymienionych w tym
artykule problemów. W rzeczywistości większość graczy ma już takie
doświadczenia za sobą - należą one po prostu do pokerowej codzienności.
Może któraś z porad pozwoli ci w przyszłości grać swobodnie i
skupić się na swojej najlepszej grze. Wtedy już prawie nic nie stanie ci na drodze do zrobienia kariery w pokerze.